czwartek, 11 września 2014

Bunia

Bunia odwiedza czasem moje sny
Ostatnio w srebrnej aureoli była
Uśmiechała się trochę przez łzy
W pastelowym tle się rozmyła....


Bunia to nasza mama. Ten pseudonim wziął się w naszej rodzinie dawno temu, gdy któryś z moich żuczków, "poszedł na skróty" od "babuni".
Sam przydomek reprezentuje wszystko, czym Bunia była. Ciepło, pogodę ducha, prostolinijność. 
Bunia nam się postarzała brzydko. T. z. n. te jej ciepłe rysy wyostrzyły się i odwróciły w kierunku niechęci do świata i ludzi. Demencja wkradła się gdzieś od tyłu, pozostawiając świadomość o sobie. To powoduje złość i strach. 
I obie z siostrą stoimy pod murem i każdego dnia czekamy na rozstrzelanie....
I zadajemy sobie pytanie: jak my się zestarzejemy? Czy będziemy mieć kogoś, kto stanie pod murem  obok nas?....

9 komentarzy:

  1. Jest takie powiedzenie, że Panu Bogu starość się nie udała. Też się boję tego czasu w życiu. Najgorsze, że nie ma to dobrej rady.

    OdpowiedzUsuń
  2. W opowieściach Renaty i na Twoim obrazie Bunia piękna była i to jest najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno ktoś będzie z wami. Dobro powraca. Ja straciłam tatę kiedy byłam po 30-ce a on - miał zaledwie 58 lat. Do dziś, a minęło ponad 20 lat noszę w sobie niedokończone rozmowy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepraszam, nie wiem czemu wyświetliłam się tyle razy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepraszam, nie wiem czemu wyświetliłam się tyle razy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na pewno ktoś będzie z wami. Dobro powraca. Ja straciłam tatę kiedy byłam po 30-ce a on - miał zaledwie 58 lat. Do dziś, a minęło ponad 20 lat noszę w sobie niedokończone rozmowy...

    OdpowiedzUsuń