Trzmiel
Nie mam intymnych odczuć do Trzmiela
Więc wrażenia innych
Na temat powielam
Wiem jedno
Że piękna to chwila
Patrzeć na Trzmiela
Gdy kwiat zapyla
Trzmiel
To taka wielka pszczoła
Co w miękkie odziała się futro
Kwiecie barwą Trzmiela woła
Więc nie czeka na jutro
I zapyla...
Moje róże
Nie użądli bez powodu
Chyba że siądziesz na nim
Jest niezbędnikiem każdego ogrodu
Futrzanym brzusiem mnie mami
I zapyla...
Moje bratki
Wiem jedno
Że piękna to chwila
Patrzeć na Trzmiela
Gdy kwiat zapyla
;-))

39 komentarzy:
Oh mein Gott...
Herr Jesus!!!
Und alle Heiligen!!!!!
....Ocipiałaś cyco?....
No toż pewnie, że ocipiałam!
I ochujałam na dokładkę!
Z zachwytu!!!
No, nie wiem, nie wiem czy ten wierszyk oraz ilustracja nadają się dla dzieci tym razem. Akt zapylania tak jawnie, bez osłonki...Czy nie jest to czynność zbyt intymna, nawet dla trzmiela:-):-):-)
Obrazek przecudny, niewiarygodnie piękny!
No więc sama widzisz...
Kobicie na starość odbija i robale cichaczem podgląda...
;-))
Mamy takiego do podglądania...;o) Jest zawsze pierwszy na Wrzosowisku...;o)
Trzmielem być eh! trzmielem eh! być
Od wiosny po życia jesień
Nie ma co kryć, nie ma co kryć
Od maja czerwca po wrzesień
Refren
Przez kwartał zaliczać Kwiecie
W miodnym nurzając się pyłku
W plenerze bądz gabinecie
Od świtu do słonka schyłku
Trzmielem być eh! trzmielem eh! być
Od wiosny po życia jesień
Nie ma co kryć, nie ma co kryć
Od maja czerwca po wrzesień
Trzmiel pracuś :o)
Przecudne dopełnienie mojej bajki o trzmielu puchatym :-))
Dziękuję!
A może by tak pająka do galerii owadziej zapisać?
Pajak mowisz... Gdzies pod koniec kolejki sie plasuje... Teraz mi tupta w glowie przesliczna gasieniczka.. 😉
Widzisz jak to jest na tym padole,
kiedy staremu do łba coś wpadnie.
Trzmielem chce, buczy-dupek pachole,
bzyczeć gdziekolwiek w sadzie,stodole...
:o)
To tak jak na moim dachu :-)
A gdzie kąkole?... :-)
Już kwitną, w zbożu ozimym
Czystym i pełnym kolorem.
W skromności kwiatu, jedynym
Wśród kłosów, samotnym wzorem...
Na przekór zazdrosnym chabrom.
J.
No i... rozłożona na łopatki
Lirycznym rymem
Jak dobrym winem
Leży na łące
I wącha kwiatki...
Teraz wypadałoby mi przybrać postać byczka Fernando....
:o)))
Szlag by to trafił, wnuczki schowały mi zaczarowaną różdżkę.
I rzeczywiscie tylko achy i ochy mozna z siebie wydawac, widzac tego robala na kwiatkach.
A juz jako pszczola w futrze! Rozbroilas mnie zupelnie wierszykiem :))))
(Przepraszam, ale podlinkowalam cie u mnie w poscie!)
😁😁 Ja piszę tylko samą (zaobserwowaną) prawdę. Naprawdę.
Motywujecie mnie, kochani, do p serii robalowej. Już suszą się nastepne chabazie.😍
Zdaje się, że wiedzą co robią...
;-)
Na wszystko jest właściwy czas:
Na zapylanie, rodzenie, opiekę i urlop od zapylania...
Trzmiel niech korzysta, bo nic nie trwa wiecznie
Czy mógłbym tu wlepić 'kawał' o studentkach zoologii odbywających praktykę u hodowcy krów mlecznych rasy holenderskiej ?
Kawał mi się przypomniał względem Twojej odpowiedzi i w tle występującego niżej wąchającego kwiatki Fernando...
;o)
Dawaj :-)
Brzmi mi dziś troszkę katastroficznie ;-) Ale sama prawda :-)
Prowadzący studentki docent polecił zaprowadzić krówkę "Malinę" w rui do mister "Fernando" celem zapłodnienia.Fernando to zarodowy byczek któremu nawet Petru byłby niegodny racice i ogon umyć.
Po pewnym czasie docent spotyka na farmie studentki których białe fartuchy były bardzo umazane "zielonym budyniem" - wiadomo takim z krowich placków jak na łące.
Zdziwiony że są tak ubrudzone pyta
- Jak wam dziewczyny poszło,dlaczego jesteście tak umazane, wreszcie czy się udało ,czy Fernando dobrze się spisał ?
- Panie docencie, nic z tego, nie udało się.
- Jak to nie udało się, dlaczego ?
- Próbowaliśmy ale Malina nie chciała się położyć na plecach, umazałyśmy się próbując ustawić ją do pozycji leżacej.
Hi, hi... Jakoś mało "kształcone" te studentki ;-))
Docent nie jest tu bez winy, powinien studentce obrazowo , kładąc się na niej, wytłumaczyć że u krówek inaczej się to odbywa. Na bank wina docenta !
:o))
Racja.
Ech, ci faceci.. 😉
Trzmiel to bardzo wartościowy facet:-)))
Zgadza się, każdy jak jeden to szowinista, za wyjątkiem jednego, tu się produkującego( może uwierzy, jak myślisz mój cieniu?)
:o)O)
Zaczęło się od przecudnego obrazka i wierszyka.
A skończyło na krowie na plecach. A już miałam iść spać, a tu takie porcje wzruszeń i śmiechu mi zafundowaliście.
Baaaardzo! :-)
Bo krowy to takie "panie",
którym obce jest
"po bożemu" branie ;-)
A gdy o zapylaniu mowa,
to w ogóle się chowa taka krowa...
;-)))
Przeprasza😍nie tak miało zabrzmieć, raczej:
Korzystaj z chwili, bo:
" Nic nie może przecież wiecznie trwać"
Ech, ja też "zabrzmiałam"...tak sobie...
Żyjmy więc ;-)
Ściskam Cię maradag Droga! Życzę dużo sił w walce z "dopustami bożymi"
Jest taki utwór Paktofoniki, w której słowa idą" (...) Ulotne chwile, jak 🦋 (...)
tak, tak :-)
Dziękuję serdecznie :-)
Prześlij komentarz