Pewne jest jedno: zamyka mi się powoli pewna szaro-bura epoka.
Mama Żuka wychodzi z cienia. Zaszły zdarzenia, które pozwalają zamknąć epokę "ciążących zaskórniaków", wprowadzić porządek bytowania, skoncentrować się na najważniejszym. Na MNIE. Na Żukach i Żukowinach. "Na mnie", brzmi egoistycznie. Wiem. Tu chodzi mi głównie o malowanie. To było 100 lat temu... Zaczynam tęsknić. Ik heb zien....
100 lat? 100 lat temu Polska odzyskała niepodległość. Dla różnych, różnie to brzmi, jak różne są wymiary niepodległości. Mój wymiar jest nieadekwatny pewno. Niedługo będzie lat -dzieścia gdy jestem w mojej Holendrowni. Tę niepodległość widzę jakby z innej perspektywy. Urodzona i wychowana w głębinach komunizmu, zawsze podległa... Ciekawam, jak rozumieją niepodległość dzisiejsi młodzi "patrioci". Odnoszę wrażenie, że niewiele wiedzą o tej prawdziwej...
Poniosło mnie trochę w rejony, o których w "Mary czary" raczej cicho. Ale skoro zamykam pewną epokę, jestem, żyję i czasem myślę, to i bez takich refleksji się nie obejdzie.
Czy czuję się Polką? Oczywiście! Chociaż czasami mi wstyd... Bardziej lgnę do poczucia, że jestem Europejką, z korzeniami w pięknym, dziwnym kraju, Polsce. I marzę o tym, żeby niektóre "świty" w kraju zrozumiały, że Polska jest w Europie, i że to jest piękne. A nienawiść, ("patrioci"?), to na pewno nie jest wyzwolenie z czegokolwiek...
Wracam sobie do mojego osobistego wyzwolenia. Zaczęłam prozaicznie, od trzech lampek wina Cabernet, (butelka z pomarańczowym korkiem), oraz wyszorowania łazienki, przy okazji farbowania włosów z wiekowych, siwych odrostów. Półpaśce, wysypy, wyrzuty i alergie, zaczynają mnie opuszczać. Wolność już blisko :-).
Zaczynam oddychać wątłą piersią. Samotność przeradza się w poczucie wolności. Nic i nikomu nie muszę. Gadam do portretu Reni, mogę powiedzieć jej wszystko, (wszystko co chcę), a ona mi nie odpyskuje... Mam obowiązki... tylko wobec siebie... Wolność... Właściwie to pierwszy raz w życiu czuję coś takiego. Mogę dokonywać wyborów, gdzie, z kim, po co i czy w ogóle... Ale najważniejsze, ze zaczyna mi się chcieć. Póki co odsmażam coś z serii "szpachelkowej", Bo nie wiem czy i kiedy do tej techniki wrócę. Kuszą mnie takie bardziej klasyczne portrety. I aniołowie...
 |
Irysy, natuurlijk |
Zmieniłam też wystrój bloga, z szaro-burego na pogodniejszy. Jako, że się wyzwalam. Czarne precz! Mam jednak dalej problemy z bloggerem, który zablokował mnie na "Nieokreślonej przerwie na półpaśca", a ja jestem już kilka wpisów do przodu. W moich wpisach ten w/w juz nie istnieje. Próbowałam juz chyba wszystkiego- i nic. Stoi. Na pólpaścu. Uprasza się więc tych, którzy maja mnie na swoich "czarnych listach", aby spróbowali Mamę Żuka odswierzyć u siebie, lub klikac na tytuł główny. No, w mordkę, nikt mnie nie czyta!