sobota, 17 lutego 2018

Obiadek z młotkiem w "Jaskini hazardu"

Sobota 21-01-2018

Telefon od Siostry: mogłabyś przyjść wcześniej? mam obiadek. Ok. Myślę sobie. Żarełko trafiło się przed karcianą wypitką. Wieszam pranie, ubieram się i biegnę. Przed windą u mojej Big Zus spotykam Koleżankę Dorotkę, (która nie jest malusia). Załapała się na żarełko. Żarełko było skromne ale wystarczające pod likierek, z którym Dorotka przyszła. Pieczone ziemniaczki oraz jaja sadzone w szpinaku. Zapite kefirkiem. Pycha, ale wygląd mało imponujący.

Karty rozdane.
Szczęście mi dziś nie dopisuje. Kto, kurcze, bardzo blade mnie tak kocha? Nie widzę nikogo w okolicy. No cóż. Może jakiś tajny wielbiciel. Przegrywam przeszło 4 euro!
Ale zabawa jest przednia. Zaczęło się od obiadku. Patelnia ze szpinakiem i jajami nie chciała się otworzyć. Pokrywę zassało i już. Próby pociągnięcia lub delikatnego podważenia bez skuteczne. A my chcemy jajo w szpinaku! Bez uszkodzenia patelni... I tu Dagmarka, (jak zwykle?), obadała dojście do jaja. Zażyczyła sobie młotka. Stuknąwszy dwa razy od spodu, uwolniłam patelnię od pokrywy. 
Nastąpiła konsumpcja.

Jajo w szpinaku z kartofelkami, zrzucone bezwładnie na talerz w celu natychmiastowej konsumpcji.

Nastąpiła gra.

No niby świeczka była (ściągająca dym z papierochów), ale i tak czuję się po powrocie jak popielniczka zalana likierkiem... (niepaląca jestem).

I teksty, które spotkanie nasze stawiają na odpowiedniej półce:
- Czy mam sine usta? ( pyta Renia, która ma coraz częściej problemy z oddychaniem, lecz pali jak smok), - kontroluję kolor ust siostry. Są OK, w normie różowej.
- Ja się w ogóle nie podniecam... Tak mi się przypadkiem zrzucił ten spodek...
-  Czego szukasz, kurcze blade, pod stołem?
- A nic... tak mi znowu ten as z rękawa się wysnuł... 
- Nieee no, idź wymyj ręce! Tego nie da się do kołnierzyka przymierzyć!
- Czego się chichasz? 
- Bo mi się chichek z czkawką zamienił  i ... joka dostałam z kupki. 
- Ty se tego joka wsadź do dupki... 
- OK, OK, ... liczyć!

Były również przyśpiewki i przyrymki związane ściśle z sytuacją, (jak zwykle), spojrzenia wilkiem bądź przymilne mryganie brwiami, gesty i słowa, które nadają smaczek spotkań przy stole zaścielonym zakąskami, zapitkami, kartami i świeczką...

Kolejną wizytę w "jaskini hazardu" uważam za udaną. Idę wietrzyć ciuchy na tarasie...

20 komentarzy:

  1. Zapiekane kartofelki z jajkiem sadzonym i kefirkiem chętnie zjadłabym ale bez szpinaku, bo tego nie lubię od najmłodszych lat. Hazardu nie uznaję ale w tak doborowym towarzystwie i z likierkiem skusiłabym się. Szkoda, że do Was tak daleko i mogę się tylko zadowolić kierkami z komputerem. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam... Raz w tygodniu możesz do nas dofrunąć ;-))).

      Usuń
  2. No bo karty lubią palić. A gdzie rysunek dobierania się do patelni ze szpinakiem przy pomocy młotka??? No gdzie....
    Co do Twoich zdolności manualnych to jesteś znana w okolicy . Nawet likier otworzyłas,hhi,hi

    OdpowiedzUsuń
  3. Klik dobry:)
    Ciekawy ten młotkowy sposób na patelnię. A cóż to za patelnia zamykano - otwierana? Nigdy takiej nie widziałam.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalna patelnia z pokrywką od innej... No i ją zassało. Za chiny nie chciała puścić. Była "rwana" wspólnymi siłami i nic. Dopiero dojrzałam, że w jednym miejscu pokrywa wystaje i można było klepnąć młotkiem... (też nigdy takiej nie widziałam...:-)).

      Usuń
  4. tia - przecież wiadomo, że u mnie normalnie nie może byc :)) ale takie coś jak zassana pokrywka na patelni po raz pierwszy... wiadomo, że zawsze musi być ten pierwszy raz..:))

    OdpowiedzUsuń
  5. A może ta patelka głodna była ?? Renia zinwentaryzowała zawartość po omłotkowaniu ?? ;o)
    Stara prawda, że karta lubi dym...Ale jakby Ci nie szło następnym razem to wstań i się okręć trzy razy w lewą stronę...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OK. Zastosuję. Bo to już drugi raz z rzędu mi nie poszło...

      Usuń
  6. Też mam taką "zasysającą" patelnię, dlatego pomiędzy pokrywkę a patelnię wsuwam czubek noża.
    Andrzej Rawicz (Anzai)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę, nie dało się nic wcisnąć... Pokrywa miała rancik do wewnątrz też... no ale młotek i moje delikatne rączki dały radę :-)

      Usuń
  7. Ten nóż wkładamy zanim pokrywa się przyssie, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha! No to teraz "jestem w domu"! Patrz, człowiek uczy się różnych kruczków całe życie... :-)

      Usuń
  8. Młotek zawsze trzeba mieć pod ręką. Ja otwieram butelki za pomocą kombinerek gdy normalne sposoby zawodzą.
    Pogderanki karciane są cudne:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze mówię, że należy mieć odpowiedni sprzęt w domu...
      Czy wiesz, że dziurę na oprawkę żarówkową w żeliwnym durszlaku "wychamrałam" profesjonalnym nożem do serów? (z braku, naturalnie, profesjonalnego sprzętu do wycinania dziur w żeliwie) :-).

      Usuń
  9. Niby od pierwszego podejrzanego twojego obrazka wiedziałam, że jesteś niezwykła, ale żeby aż tak??????? usciski!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Szybka Gotówka - https://redirect.qxa.pl/YxNh9 - Uzyskaj Szybką Pożyczkę

    OdpowiedzUsuń
  11. 37 year old Nuclear Power Engineer Taddeusz Gaylord, hailing from Cold Lake enjoys watching movies like Joe Strummer: The Future Is Unwritten and Juggling. Took a trip to Historic Town of Grand-Bassam and drives a De Dion, Bouton et Trépardoux Dos-à-Dos Steam Runabout "La Marquise". zobacz tutaj

    OdpowiedzUsuń
  12. Nowy dom w Sanoku w przedziale cenowym od 175.000 zł. Wystarczy wejść na stronę: nieruchomosci.sanok.pl

    OdpowiedzUsuń

JEST TAKI KTOŚ.....

 ..... kto bardzo dba o to, żebym nie popadła w rutynę pandemiczną, czy innego doła przed/wśród/czy poświątecznego... Dopasowuje on moje fiz...