poniedziałek, 12 lutego 2018

Karnawał 2018 w mojej dzielnicy

Moja babcia-sąsiadka z niebieską muchą i kieliszkiem czerwonego wina.

Piątek 9-2-2018

Byłam na imprezce karnawałowej. 
Jak już pewno wspominałam, w moim bloku 50+ jest na parterze duże pomieszczenie, (ontmoetingsruimte), gdzie moje babcie i nieliczni dziadkowie spotykają się na kartach, grają w bingo i robią sobie różne imprezki. Impreza karnawałowa, to na pewno jedna z większych atrakcji tutaj. Zgłosiłam się. Był to bal przebierańców. Różne koguty bowiem chadzają w tym czasie swobodnie po ulicach, a nawet jeżdżą na rowerze i maja trąbkę...

Impreza rozpoczęła się od prezentacji i przywitania gości, czyli Princów z dzielnicy Maasniel. Prins najmłodszy (10-13 lat?), Prins pełnolatek i Prins główny. Każdy ze swoim dworem przybocznym. Odwiedzili nasz przybytek, przywitali się z każdą babcią i dziadkiem osobiście, (cóż... muszę zaakceptować, że należę do tej ostatniej grupy wiekowej), a najmłodszy odśpiewał ze swymi przybocznymi piosenkę... Dostali po pączku... i poszli dalej...
Zabawa (z wodzirejem) się rozpoczęła. Babcie ruszyły w tan.

"Polonezem" do drzwi.

Wodzirej i Prins średni śpiewają do siebie :-)

Princowie dorośli.
Prins nieletni ze swym dworem  śpiewa i fika.

Dwór małolatów przygotowuje się...
Rodzice małolatów czekają, babcie śpiewają.
Dziadek w pożyczonej peruce.

Ekipa "vrijwilligers" w naszej "kantynie".
Na zdjęciach nie ma mnie ponieważ ja je robiłam telefonem. Za jakość tychże serdecznie przepraszam estetyków fotografii. Zamieszczam więc własną dokumentację siebie:

                                                                       
Czarująca wróżka wróży
 A tak było w kolorze:

"Powieszona" w kuchni...
I wieczór był czarujący.... ;-)


Niedziela, 11-2-2018

Poszłam do sklepu (u nas otwarte), bo brakło mi mleka. Ubrałam się normalnie, wychodząc z założenia, że jak ja miałam karnawał, to jest już po... Nie, tu łażą koguty do środy. W środę śledzik. Też idę na śledzia z babciami. 
Aż głupio się czułam ubrana w codzienność...

Na mojej drodze traktor z przyczepą pełną "kogutów" i kranikiem piwnym.

W sklepie...

Na ulicy graja, śpiewają i piją...
Ten "Szkot", nie dość, ze ma gołe nogi, to problemy z napiciem się z powodu maski...

Gdy już byłam prawie za terytorium knajpianym - zaszedł mi drogę perkusista, którego toczyła perkusja...

Główny "feest" z muzyką zostawiłam za sobą.

A w domu szklanka mleka...


16 komentarzy:

  1. no tak- przeciez kiedyś trzeba się odtruć:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nio, tym bardziej, ze w sobote byla "Jaskinia Hazardu"😉 😂

      Usuń
  2. Coś cudownego! Jakże pięknie można się zabawić i bezkarnie powygłupiać. Zazdroszczę. Dlaczego w Polsce tak się nie bawimy? Naród ponuraków?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie tak! To wlasnie lubie u pragmatycznych Holendrow. Pracuja a gdy jest czas zabawy to daja z siebie wszystko. 👺

      Usuń
  3. Wielce cenię ludzi, którym się chce bawić - a nie mylą tego z codziennością!

    OdpowiedzUsuń
  4. To ja 10-tego też poszalałam folklorystycznie...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babciowo?... A kapelusz albo muchę miała? ;-)

      Usuń
  5. Nie szalałam w karnawale po polsku, to z przyjemnością obejrzałam sobie balowanie po holendersku. Gratuluję odwagi, pomysłowości i chęci do czegoś więcej niż siedzenie na kanapie. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz jak po takim balowaniu kości bolą?... Ale nie żałuję. I piszę się na następne. Do fikania mam w moim "stadzie" babć jedną Chorwatkę w moim wieku. Podobne temperamenty "na chwilę" :-)

      Usuń
  6. Maradag, byłam dziś w kinie na filmie Twój Vincent. Nie znajduję słów aby opisać zachwyt. To było niesamowite wrażenie. Trzymajmy kciuki za Oskara dla tego filmu - naprawdę wart jest tej nagrody.
    Zachorowałam na ten film po Twojej i Renaty rekomendacji. Dziękuję za zachętę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie bardzo!! Tak, kciuki do pracy!

      Usuń
  7. Klik dobry:)
    Stroju w wersji powieszonej nie zatwierdzam,o! To się nie liczy, o! Konieczna jest wersja stojąca lub tańcząca i to na żywca, o!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. W przyszlym tygodniu beda oficjalne zdjecia robione przez wodzireja. Ale ja tam gdzies od tylu jestem... 😉

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Jak kiedy... Ale lubią się bawić, to fakt. :-)

      Usuń

Refleksje na temat tęsknoty.

Taki mały szkic do Anioła smutku". (No zmęczony jest, muszę go trochę powlec..) Anioł Smutku za mną chodzi, wlecze swoje skr...