Sobota 21-01-2018
Telefon od Siostry: mogłabyś przyjść wcześniej? mam obiadek. Ok. Myślę sobie. Żarełko trafiło się przed karcianą wypitką. Wieszam pranie, ubieram się i biegnę. Przed windą u mojej Big Zus spotykam Koleżankę Dorotkę, (która nie jest malusia). Załapała się na żarełko. Żarełko było skromne ale wystarczające pod likierek, z którym Dorotka przyszła. Pieczone ziemniaczki oraz jaja sadzone w szpinaku. Zapite kefirkiem. Pycha, ale wygląd mało imponujący.
Karty rozdane.
Szczęście mi dziś nie dopisuje. Kto, kurcze, bardzo blade mnie tak kocha? Nie widzę nikogo w okolicy. No cóż. Może jakiś tajny wielbiciel. Przegrywam przeszło 4 euro!
Ale zabawa jest przednia. Zaczęło się od obiadku. Patelnia ze szpinakiem i jajami nie chciała się otworzyć. Pokrywę zassało i już. Próby pociągnięcia lub delikatnego podważenia bez skuteczne. A my chcemy jajo w szpinaku! Bez uszkodzenia patelni... I tu Dagmarka, (jak zwykle?), obadała dojście do jaja. Zażyczyła sobie młotka. Stuknąwszy dwa razy od spodu, uwolniłam patelnię od pokrywy.
Nastąpiła konsumpcja.
 |
Jajo w szpinaku z kartofelkami, zrzucone bezwładnie na talerz w celu natychmiastowej konsumpcji. |
Nastąpiła gra.
 |
No niby świeczka była (ściągająca dym z papierochów), ale i tak czuję się po powrocie jak popielniczka zalana likierkiem... (niepaląca jestem). |
I teksty, które spotkanie nasze stawiają na odpowiedniej półce:
- Czy mam sine usta? ( pyta Renia, która ma coraz częściej problemy z oddychaniem, lecz pali jak smok), - kontroluję kolor ust siostry. Są OK, w normie różowej.
- Ja się w ogóle nie podniecam... Tak mi się przypadkiem zrzucił ten spodek...
- Czego szukasz, kurcze blade, pod stołem?
- A nic... tak mi znowu ten as z rękawa się wysnuł...
- Nieee no, idź wymyj ręce! Tego nie da się do kołnierzyka przymierzyć!
- Czego się chichasz?
- Bo mi się chichek z czkawką zamienił i ... joka dostałam z kupki.
- Ty se tego joka wsadź do dupki...
- OK, OK, ... liczyć!
Były również przyśpiewki i przyrymki związane ściśle z sytuacją, (jak zwykle), spojrzenia wilkiem bądź przymilne mryganie brwiami, gesty i słowa, które nadają smaczek spotkań przy stole zaścielonym zakąskami, zapitkami, kartami i świeczką...
Kolejną wizytę w "jaskini hazardu" uważam za udaną. Idę wietrzyć ciuchy na tarasie...