piątek, 21 lipca 2017

Ostatnia noc przed powrotem

Spuściłam kotary rzęs
Lecz spektakl trwa
I tyle obrazów przesuwa się na zapleczu...

Tłok pod powiekami.

Scenki przeganiają się
Śmieją radośnie
Wszystkie przecudne choć każda inna.

Błysk flesza
Fotki ze spotkań z przyjaciółmi
Przycupnęły w kącie wielkiej sceny.

Kozy na drodze
I lasy i łąki na pagórkach
A tam wąwóz co dech zapiera.

I znowu bliskie spotkanie przy kawie
Słowa co koją niepokój
Uśmiechy co dają nadzieję.

Tyle światów...

Tłok pod powiekami.

Te strawy dla ciała
Te strawy dla ducha
I gęsto od wspomnień i rozmów gorących.

Przywitania ściskają się z pożegnaniami
Do następnego razu
Zapadają się w przypomnienia.

Tłok pod powiekami.

Jak spać 
Gdy uspokoić w szeregu pięknych obrazów nie można?
I nawet kolejna lampka wina nie pomoże...

Bo taki tłok pod powiekami...

Baby Dagi lato
I dziś kilka fragmentów z wakacyjnego, (i nie tylko), ilustrowanego dziennika...




      Segregowanie wakacyjnego materiału trwa :-)  


16 komentarzy:

Bet pisze...

Ano dawaj, dawaj resztę tej cudnej kroniki!

maradag pisze...

No chwila... muszę się zorganizować...:-)

iwonakmita.pl pisze...

Piękny wiersz, masz chyba przemiłe wspomnienia z tego urlopu. Muszą wystarczyć na cały rok...

Unknown pisze...

Wiedziałam . Coraz zdolniejsza jesteś..

maradag pisze...

Zawsze bylam..., ale teraz sie ujawniam 😉

maradag pisze...

Bylo pieknie i bedzie jeszcze... 😀

gordyjka pisze...

Było mówić, bo się gitarka w kącie kurzy !! ;o)Strasznie nam się te urlopy zazębiły...;o)

maradag pisze...

No bardzo... Ale wybieram się jesienią znowu. Może wtedy się zazębimy my?...I berecik bardziej na miejscu będzie ;-)

iwonazmyslona pisze...

Cieszę się, że urlop się udał, a Ty tak niekonwencjonalnie o nim opowiedziałaś. Pozdrawiam z upalnej Warszawy.

maradag pisze...

Dziękuję :-) A zamieściłam tylko maleńką wzmiankę ... Banda zdjęć wspomnień jeszcze czeka na swoją kolej :-)

Ultra pisze...

Tak pięknną masz wyobraźnię, że wzbudza szacunek. A ten tłok pod powiekami, który nie da się zapomnieć. Podziwiam i czekam na dalszy ciąg. Rzeczywiście jesteś mega zdolna i w dodatku wysportowana, jeśli śmigasz po górach.
Zasyłam serdeczności

maradag pisze...

Dziękuję serdecznie za komplementy, [nareszcie poznał się ktoś na mojej wyobrażni, której od niedawna upust daję ;-)]. A z tym wysportowaniem to nie tak... Kondycja słaba i bóle w kregosłupie. Ale niesamowita frajda, gdy gdzieś dojdziesz czy dorowerkujesz. Widoki w drodze i panoramy na górze, spotkania - wynagradzają wszystkie boleści. I wieczorem przy piwku czy lampce wina dzielisz się z kompanami podróży wrażeniami :-)

Jo. pisze...

Jezusicku! Ilustrowany dziennik! Och, jak Ci zazdroszczę talentu!

maradag pisze...

Się wogóle zastanawiam, gdzie spałam tyle czasu chowając do poduchy rzeczy, które mi dane były...No cóż, życie ;-)

Joterkowo pisze...

Wiersz to trzeba sobie zapisać, aby ocalić od zapomnienia..
(to do siebie tak mówię), a pomysł ilustrowanego dziennika mógł się narodzić tylko w genialnej głowie i genialnych rękach!

maradag pisze...

Zawstydzasz, kochana....

POWRÓT ŻUKOWEJ MAMY

  Trochę zatęskniłam za pisaniem... (no i pogoniła mnie też Jo). Miałam jednak dylemat, czy zacząć całkiem na nowo, czy wrócić do Żukowej Ma...