Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
POWRÓT ŻUKOWEJ MAMY
Trochę zatęskniłam za pisaniem... (no i pogoniła mnie też Jo). Miałam jednak dylemat, czy zacząć całkiem na nowo, czy wrócić do Żukowej Ma...
-
Na początek o kocie. Kot Karol, który zawitał do mnie późną jesienią zeszłego roku, okazał się kotką. Charli imie jej. Na wizycie u pobli...
-
Tekst, który był tutaj, został usunięty. Napisałam tam słowa okrutne, nieprzemyślane... Emocje, które tam "wylałam" spowodowane by...
-
Portret jest wyjątkowy, przede wszystkim emocjonalnie. Zarówno dla mnie, jak i dla "mojej błękitno/złotej" (taki ma tytuł). No i...
16 komentarzy:
ooo...
NO JASNE!
"Chodź pomaluj mój świat na żółto i niebiesko..." ;)
Możesz do mnie napisać na priv w wolnej chwili?
jafp@wp.pl
Z wielką przyjemnością, uchylone drzwi zachęcają, a tak piękny witraż bardzo miły w odbiorze:).Bardzo mi się podoba. Pozdrawiam serdecznie:)
Słowa tej piosenki, (2 + 1) były mi zawsze bardzo bliskie, (gdy byłam piękna i młoda).......Ach, wspomnienia :)
Pozdrawiam również serdecznie i dziękuję za komplement :))
śliczne po prostu...:))
wszystkiego dobrego niech Ci się zdarzy na tym nowym miejscu, Maradag.
DZiękuję ślicznie :)
Właśnie się zastanawiam jak odnowić stare drzwi wewnętrzne w mieszkaniu. Nie można ich wymienić bez rujnowania ścian więc pozostaje artystyczny lifting. Czerpię inspiracje od Ciebie. Mogę?
No jasne ze mogesz :)
Podpowiedz czym malujesz na szybie. Moje szyby są tłoczone, chropowate z jednej strony i w miarę gładkie na odwrocie.
Maluję farbami akrylowymi. Są w prawdzie trochę przezroczyste (pod światło), ale po zaschnięciu, po kilku dniach, można lekko przecierać wilgotną szmatką; a gdy "opatrzy się" malunek, można dość łatwo usunąć i zrobić nowy :). Podobny efekt uzyskuje się zwykłymi plakatówkami, tyle, że są mniej trwałe. Życzę powodzenia!
Jak jest witrażyk to znaczy, że osiedliłaś się na dobre...:o)
To prawda :) ale zasiedlanie trwa jeszcze :)
Witraż w drzwiach przypomniał mi nastoletnie lata, kiedy to przyjaciółka mamy, nazywana Ciocią Basią namalowała na małym okienku łączącym kuchnię z dużym pokojem (farbami plakatowymi, bo rysunek nie był tak gładki)kwiaty, które naśladowały witraż. Jakiś czas potem matka moja, która nie lubiła, gdy inni okazywali się w jakiejś dziedzinie lepsi, na kawałku szybki nabazgroliła coś, co miało naśladować Ledę z łabędziem. Pierwszy raz w życiu cieszyłam się, że szkło się tłucze, bo taki los spotkał to "dzieło".
Te moje "zmalowania" na szybie, to też takie udawane witraże, malowane plakatówkami i akrylami :-)
Prześlij komentarz