..... kto bardzo dba o to, żebym nie popadła w rutynę pandemiczną, czy innego doła przed/wśród/czy poświątecznego... Dopasowuje on moje fizyczne możliwości, lub niemożliwości, do swoich szalonych pomysłów. A mnie w to graj... W końcu Kapitan Jos będzie mieszkał w zielono/żółto/szaro/niebiesko i kto wie jeszcze w jakich kolorach, nie ja. Ale ja wyżywam się kreatywnie i dobrze mi z tem :-). Na jego ścianach zresztą. No i w życiu tak świetnie się nie bawiłam przy pracy z kimś. Śmiesznie jest i tyle. Mam aktualnie trzeci dzień "wolnego". Odkopałam moje Ciptaszki, wyszorowałam ich willę, poidełka, zrobiłam kąpiel spryskiwaczem do kwiatków... Uzupełniłam też mój "Dziennik a nawet Nocnik". I wracam na chwilę tutaj. Bo zadania się piętrzą, przyjacioły czekają na ilustracje do książek, puste blejtramy nudzą się pod ścianą, (obsrywane przez Ciptaszki), nie mówiąc o tym, że praca na parterze narobiła mi chęci na malowanie własnych ścian... na neutralne kolory oczywizda.
No to zamieszczam kilka zdjęć.
Bardzo proszę o "niekomentarze" na temat mojej sylwetki... Tak, jestem gruba. Naturalnie jest to wina pandemi...... i roweru, który nie chciał ze mną współpracować.
![]() |
| Te zdjęcia to już zestaw świąteczny w moim Gniazdku na trzecim pietrze. |
No i mój Żuk Pierworodny miał urodziny. Powstał więc szybki krykloczek z okazji.





24 komentarze:
Kokietka! Pukamy, dopytujemy się przez półtora miesiąca - cisza! A potem "o ile ktoś tu jeszcze zagląda"...
Ale dobrze, że się wreszcie odezwałaś, i że dobrze się bawisz! :-)
O... to ja nie wiem co mi się porobiło z telefonem... Nie dostaję zawiadomień o komentarzach stąd.
To ja bardzo przepraszam. Za wszystko.(Ale jednak co złe to nie ja). Się poprawię. Przynajmniej będę się starać :-)
O Cię...
BOSKO!!!
Se poczekają, no problemo.
I, kurka, dlaczego ja jestem Unknown???
No też coś! Żeby nawet u Ciebie mnie tak wprost dobijać...
Jo.
Tak się domyśliłam, że Ty to Ty.
Ale widzisz sama, że się znowu coś pokopało... A może przez te zmiany wszędzie... ja już nie nadążam...
Cudownie, radośnie i wiosennie! Kapitan Jos to uroczy dobry duch, który wnosi dobrą energię i zapał do życia, czyż nie?
Grubością się nie przejmuj - minie wraz z wirusem:))
Ważne, że pędzle w ruchu wciąż!
To prawda z tym dobrym duchem...
A grubością o tyle się przejmuję, że to kosztuje...Nowe ciuchy należy nabyć, najlepiej takie o ciążowej formie ;-).
Jedna z moich znajomych obejrzawszy w sieci oferty ciuchów stwierdziła, że najlepszą dla niej ma sklep turystyczno-sportowy, w dziale namioty.
Ty nadal masz znacznie większy wybór! ;)
Ten obrazek na czwartym zdjęciu coś mi przypomina. Kiedyś miałem zbiór baśni pod wspólnym tytułem "U złotego źródła". Ilustracje w nim były wykonane właśnie w takim stylu. Gdyby nie fakt, że było to bardzo dawno temu, podejrzewałbym, że to Ty jesteś ich autorką.
Ja już nie wiem.
Ja.
Pierworodnemu Żukowi, najlepsze życzenia, co marzy niech się spełni. Wspaniale, że masz takiego wesołego i całkiem przystojnego Kapitana. We dwoje zawsze raźniej nie tylko przy remontach, ale i przy świątecznym posiłku. Pozdrawiam
Masz na myśli wybór pomiędzy namiotem a wigwamem? ;-)
Obrazek, (malowany przed laty), był zainspirowany filmem Jańcio Wodnik z nieocenionym Franciszkiem Pieczką.
Znajoma stwierdziła, że pasuje ten obrazek do Kapitana Josa.
Kolorowy człowiek z dużym sercem, który kiedyś zbłądził...
I tak samo jak Jańcio, stwierdził że czasu nie da się cofnąć :-)
Został więc K.J. obdarowany Jańciem Wodnikiem, który świetnie wkomponował się na ścianie :-)
Dziękuję w imieniu pierworodnego.
A dzięki Kapitanowi nie mam czasu na zamartwianie się nad brzydkim światem :-)
Po pierwsze primo, zagladaja, zagladaja i sie ciesza, ze jest dobrze :)
Po drugie primo nie jestes gruba, tylko puszysta, a to zupelnie cos innego :)
Po trzecie primo slicznie malujesz te sciany! Przyjedz do mnie, ja mam tyle bialych powierzchni :)))
Wteszcie dorwalam sie do laptoka, odswiezylam pliki i troche jeszcze pochodzi. Na tablecie i komorce pisze tylko jak musze, bo to jest tortura.
Wiec wybacz mojeniekomentowanie.... caluje :)*
Oczywiście, że ktoś zagląda:-)))
Bo fajnie u Ciebie jest Dagmaro.
I wesolutko:-)
Dziecuję ogromnie i wdzięcznie :-)))
Wiem, że na Stokrotki zawsze mogę liczyć. Szczególnie wiosną :-))
Jesteś niezwykła i uzdolniona. Twoje prace podziwiam od dawna, na szczęście dobry duch obok pilnuje, abyś miała zajęcie :-)
A kochanego ciałka nigdy za dużo.
Serdeczności
.... nawet jakby się wylewało z łóżka. (to ciałko - tak-mawiał jeden mój znajomy o swojej puszystej bardzo żonie). ;-)
A już myślałam, że się nudzisz...;o)
Ja? Nigdy kochana.
Mało tego... żyję :-)
Ja lubię takie szalone pomysły i szalonych ludzi. Nie można się nudzić )
Dokładnie tak jest. Nigdy się nie nudzę :-)
Prześlij komentarz