Bunia odwiedza moje sny,
Ostatnio w srebrnej aureoli była.
Uśmiechała się trochę przez łzy,
W pastelowym tle się rozmyła...
Już zamieszczałam portret naszej Mamy, zwanej w rodzinie Bunią. Ale wczoraj była rocznica śmierci Buni. Więc -zadumanie....
Minęła również inna rocznica śmierci (12-ta)....Mojego Najpierwszego Męża, ojca moich Żuczków, przyjaciela przez przeszło 20 lat.... I tu mały szok: nie mam jego portretu!
"Wycięłam" tylko Rysia z "ogólnego"obrazka p.t. Mężczyźni mojego życia. I - zadumanie...
Chciałeś świat usłać u stóp moich,
Miałeś intencje, lecz było za gęsto.
Tęsknię czasem do spokojnych słów Twoich,
"Jakoś to będzie" - mówiłeś często....


13 komentarzy:
Smutno...
O tak....
Pamietaj i wspominaj ale sie nie smuć .... A przynajmniej sprobuj sie nie smucić ♥
Niestety, kochani ludzie odchodzą. Zawsze za wcześnie.
Myślę, że im było równie ciężko rozstać się z Tobą.
Już jest OK. To było takie....zadumanie :)
To prawda....
Było im ciężko odchodzić w ogóle..... bo w bólu i cierpieniu....
lubię tak wspomominać.. nawet jak żal czy smutek te wspomnienia wywołują. lubię, że są.
Witam serdecznie :) Kim bylibyśmy bez wspomnieñ?....
Jakoś to będzie...;o) Chociaż nie oryginał, ale z serducha...;o)
Tak....:-)
Mimo zadumania i smutku, szczęściarą byłaś, bo przez 20 lat przyjaciela, męża i ojca swoich dzieci miałaś. Nie każda może liczyć aż na tyle dobrego w jednym. A portret zawsze jeszcze możesz namalować.
Prześlij komentarz