niedziela, 4 października 2015

Pierwszy z czterech

To była katastrofa....
Przerwa w kontakcie ze światem spowodowana awarią mojego "lapka".
Ale, ale - oprócz tego, że walczyłam z jesiennym dołem - czas wykorzystałam twórczo :-).
Postanowiłam sportretować moją młodzież. Młodzież jest już dorosła. To jasne.
Ale jak ładnie brzmi.... ta młodzież....
Kolejność czterech portretów jest przypadkowa.
Jako pierwsza "pod pędzel" poszła Ada.

Adriana Świątek


Muza Mateusza. Przyjaciółka, Inspiracja, Delikatna Pani Profesor - "Człowiek Renesansu" - Chyba brakuje mi słów by określić kogoś kto jest piękny duszą i ciałem..... :-)

 

18 komentarzy:

Bet pisze...

Pani Profesor buja w obłokach bo widzę białe obłoczki w tle. Domyślam się, że to rys charakteru na co wskazuję też zadumana poza.

maradag pisze...

No, nie bardzo wyszło mi z tymi obłokami.... to nie tak. Tam są góry, czyli kolejna pasja Ady, (po za huculską kulturą i każdą inną, teatrem, wykładami, Jaapem, wydawnictwami i.t.d. i.t.p.). A chmury... każdy jakieś ma. A przynajmniej mieć powinien według mnie :-)

Bet pisze...

No jak to? Ja widzę zarys chmurek na tle górskich szczytów!

maradag pisze...

He, he, no bo góry i chmury idą w parze :-)

Ewa pisze...

Z fotografii, z pamięci i wyobraźni, czy z cierpliwego pozowania powstał ten portret? Jestem ciekawa, czy zgadłam. Pozdrawiam

maradag pisze...

Z rozmów, fotografii i wyobrażni :-). Bo w dzisiejszej dobie - któż ma czas na cierpliwe pozowanie :-)))

Nitager pisze...

Ten symbolizm na prawym rękawie - dla mnie trochę zbyt oczywisty. Bardziej podobałoby mi się, gdyby ta biblioteka nie była aż tak wyraźna, tak, żeby widz nie miał pewności, czy to rzeczywiście księgi, czy tylko taki wzorek. Dodałoby to wieloznaczności i tajemniczości. Ale to jest jedyna rzecz, do której mogę się od biedy przyczepić i którą zrobiłbym inaczej - gdybym tylko potrafił tak malować.

maradag pisze...

Nitager, każdy mój obrazek, a szczególnie portret, malowany tą techniką, to małe opowiadanie. W domu Ady i Mateusza książki są wszędzie: w szafie i na, na biurku i stole, na parapetach i podłodze - ale nie ma mowy o chaosie :-). To jest taki konkret jak wypicie porannej kawusi dla wielu :-). Moje "opowiadania" czasem są oczywiste ogólnie, czasem tylko dla zainteresowanych. A czasem wyłącznie dla mnie :-)))
Twoje opowiadania czytam zawsze, (choć nie zawsze komentuję) z pasją i uśmiechem na ustach. Często działają na moją wobrażnię. Pozdrawiam serdecznie z uśmiechem.

Debora pisze...

Ja nigdy nie miałam zdolności rysunkowych.Szkoda.

maradag pisze...

Dlaczego szkoda? Masz napewno jakieś inne talenty :-)

gordyjka pisze...

Bardzo "myślący" ten portret...;o)

maradag pisze...

:)))

Anzai pisze...

Zaczynam tęsknić za szpachelkowaniem. myślę, że w Twoim wykonaniu jest to niepowtarzalnie piękne. W takich olejach wykonanych w stylu ekspresjonistycznym możliwości wyrazu są nieco ograniczone, tak myślę, ale ja się na tym nie znam. :)

maradag pisze...

Anzai, ja nie mogé przekonać się do pracy "płaskiej" w kompie.... Nie "czuję"tego. Nie pachną mi farby, terpentyna, nie widać faktury, wydaje mi się to takie "udawane"... Nawet zdjęcia moich obrazków, jak dla mnie, nie oddają całej prawdy o nich...:-) Mało tego. Gdy pracuję przy sztalugach - jest to faktycznie intensywna praca. Może dlatego, ze wymaga przygotowań, a czasem i czysto fizycznej siły....
Ale to właśnie mnie kręci :-)

Anonimowy pisze...

Ada jak żywa!!! Świetny portret, i opowieść wysmienicie się czyta:-) Pozdrawiam

maradag pisze...

Dzięki wielkie :-) .Zrobił się w bólach (dosłownie), nastepny portret :-)

Joterkowo pisze...

Maradag, ( najpierw obejrzalam Mateusza a teraz Adę) od tych portretów nie można oderwać oczu!....Obrazy zyją, pulsują tym co im dałaś, a dałaś im prawdziwe życie......
bardzo mnie ciekawi jakiej są wielkości? Tylko niech Cię nic nie boli!!!! Ciepłe myśli ode mnie wysłane do Ciebie mają posłużyć jako leczniczy kompres. Nie moge się doczekać następnych obrazów!

maradag pisze...

Kochana Joasiu, dziękuję za komplementy :-) A z bólami radzę sobie jakoś pomimo jesieni... Portrety są wielkosci standartowej : 40 x50.
I takie małe sprostowanie: Ada (Adzik - A-Dzik - Dziki), to Kobieta Mateusza, mojego młodszego syna, a portret drugi to Jareczek mój Pierworodny :-) Pod pędzel wzięłam "niepokolei", tak mi padło :-) Teraz przymierzam się do Justynki, która jest kobietą Jareczka, ale być może Mateusz będzie ten trzeci?..... :-) A żeby było jeszcze śmieszniej i trudniej, to w planie jest "piąty z czterech" czyli Ania córka Reni :-)

POWRÓT ŻUKOWEJ MAMY

  Trochę zatęskniłam za pisaniem... (no i pogoniła mnie też Jo). Miałam jednak dylemat, czy zacząć całkiem na nowo, czy wrócić do Żukowej Ma...