czwartek, 15 października 2015

Walijska impresja na temat Jareczka.

Czyli Drugi z czterech.
Portret z opowiadaniem. Przedstawia mojego Pierworodnego, (39 lat), który jest kolejnym artystą w naszej rodzinie. 


Jareczek



Budujesz nowy dom
Pod tamtymi chmurami
Będzie miał mocne mury
Z czerwonymi cegłami
I będziesz pisać pięknie
I będziesz rzeźbić wielu
I wykreujesz nowe
Idąc zawsze do celu....







Bardzo tęsknię każdego dnia za tym chłopcem, który stał się mężczyzną tak szybko....

    P.S. Z innej beczki w tym akapicie. Pożalę się tu trochę...
Podłamuje mnie jesienna problematyka. O tej porze roku moje biedne ręce odmawiają współpracy.... Nie tylko bolą. Do ciągłego, "strawnego" bólu można się przyzwyczaić. Ale one cierpną, trzęsą się, momentami czucie w palcach jest minimalne. Wypadają przedmioty z rąk. Nawet pędzel.... Brak precyzji i niemoc powodują ciągły niedosyt. Malowanie trwa i trwa, powoduje zmęczenie i poczucie starości... Czuje się stara
o tej porze roku.

31 komentarzy:

  1. Klik dobry:)
    W żadnej mierze nie jest to pocieszające dla Ciebie, ale we dwie chociaż będzie raźniej. Z rękoma mam tak samo. I chyba nie z powodu starzenia się, bo przez całe życie, od dzieciństwa. Odkąd pamiętam... każdej jesieni i nie tylko... Także latem, gdy jest niżowa aura. Całe życie w bólu...

    Nie dajmy się!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klik, klik :) Całe szczęście, że klik jeszcze wychodzi :-) u mnie choróbsko nazywa się artrosa. W prawym nadgarstku już protezka maleńka, ale generalnie jest nieuleczalnie :(

      Usuń
  2. O tej porze to wszystkich dopadają jakieś nieszczęścia.U mnie noga zaczyna szwankować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam "naproksen" w żelu do smarowania :)

      Usuń
  3. Ale za to na wiosnę obserwuję u siebie coś w rodzaju zmartwychwstania.
    No przynajmniej generalnego remontu
    Byle więc do wiosny
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, byle do wiosny :-)
      Również pozdrawiam

      Usuń
  4. No widzisz Maragad? Wszystkim nam - bo mnie też - połamało gnaty. Ja z kolei lubię taką porę i pogodę, budzi się we mnie chęć do majsterkowania i w domu, i w pracy, i w żonie, itd.,... ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorry, przechrzciłem Cię.

      Usuń
    2. MARAGAD?!!!!!!? No, no (tu Mara..... pogroziła bolącym paluszkiem),
      I co to za majsterkowanie w żonie? .....działa na wyobraznię....

      Usuń
  5. MOI KOCHANI Zaglądacze :)
    W tym wpisie zamieściłam jako P.S., dygresję na temat mojego aktualnego "psychofizycznego" stanu. Jest to tylko dygresja. A JAK PODOBA SIĘ MÓJ NOWY OBRAZEK? Bo zaczynam sie obawiać, ze całkiem do d.......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, ale troska o Twoje łapki, które tworzą obrazy zdominowała samo tworzenie. Natomiast podobanie się obrazu zdominował Twój Brat. Ach... jaki on cudny... Ta twaaaaaaarz...

      Usuń
    2. A no Syn.... i co za komplement (Mój Brat!), a że cudny - to wiem od jego urodzenia :))))

      Usuń
    3. No to już jako rozgrzeszony poprawiam się. Obraz, szczególnie w zakresie kompozycji, super. A brat (pierworodny?) jak ciacho, szkoda tylko, że podobny do Waryńskiego, tego z banknotu. ;)
      Pewno znów mam przerąbane...

      Usuń
    4. A no masz przerąbane. Za Waryńskiego. Wcale nie podobny, no i okularki gdzie? I jest to MÓJ SYN PIERWORODNY. A co, ze niby taka stara jestem?.....

      Usuń
    5. Wiedziałem, że alElla mnie w to wrobi. :)

      Usuń
    6. :)

      Anzai, a Ty ani brata ani syna w Waryńskiego nie wrabiaj. Raczej księcia z jakiegoś filmu mi przypomina.

      Usuń
    7. Patrz, jak ludzie się zafiksowali na Twoim zdrowiu! Czy to nie pocieszające? Chociaż troszkę?
      A obrazek - mnie się BARDZO podoba.
      Uściski

      Usuń
    8. Muszę przyznać, że byłam/jestem jeszcze zaskoczona mile :-)
      Dzięki!

      Usuń
  6. Zgłaszam się jako niepołamana i ze sprawnymi rękami, które jednak malować nie potrafią... Tak więc nie ma sytuacji idealnych:)) Nikłe to pocieszenie ale może jednak choć troszkę pomoże?
    "Maragad" mi się podoba:))) A Syn na portrecie ma w sobie coś z Waryńskiego! No i cóż że podobny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co tu się dzieje? A to Waryński, a to "MaraGad" się podoba....chyba poszło, w morde jeża, nie w tym "z góry wytyczonym kierunku"....:-) :-))))

      Usuń
  7. No popatrz Daga =Jarek się chyba uheha z tej podobności do Waryńskiego.Dla mnie jest to wykapany Jarek:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, znasz człowieka przecież też od jego urodzenia :)))

      Usuń
  8. Przywędrowałam bladym świtem od Gordyjki.
    Pięknego masz Syneczka na pięknie namalowanym portrecie.
    /Tak przy okazji to mój Pierworodny tylko o pół roku młodszy/.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A witam, witam :-) I dziękuję za komplementy.
      Pozdrawiam ciepło i zapraszam :-)

      Usuń
  9. Na modzie się nie znam, ale to musi być fajne, być ubranym w miasto.
    Nie znam go, więc nie wiem, czy jest podobny - zakładam, że tak. Ale wiem, że portret maluje się bardzo trudno. Czasem wychodzi taki niby podobny, niby ma wszystko na swoim miejscu - ale mimo wszystko niepodobny, bo nie udało się wychwycić tego czegoś. Ech, mieć takie umiejętności jak Renoir, który pacnął od niechcenia trzy plamy i każdy wiedział, kto to jest!
    A co do rąk - na RTG! Zbadaj sobie kręgosłup. Masz chyba jakiś ucisk na nerw. Następnym razem, gdy to poczujesz, spróbuj się trochę pogimnastykować. Kilka głębokich skłonów i wyprostów i kilka skrętów w lewo i prawo. I jeśli po tym poczujesz się inaczej, to znaczy, że jest coś na rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nitager, ładnie to ująłeś: "ubrany w miasto", to ocztwiscie moje opowiadanie o Jareczku. A ze wykapany, to zaświadcza moja Siostra Rena.
      Co do rąk, to jak pisałam powyzej, zdjagnozowana choroba p.t. artroza. Odmaiana reumatyzmu atakujaca stawy. W moim wypadku rąk. Wdaje się stan zapalny,likwiduje n.p. śluz znajdujący się w przęsełku powodujac zwyrodnienie/nia. W skrajnych wypadkach usuwa się "zepsutą" kostke/ki operacyjnie. Tak stało się w moim wypadku, w miescu łączenia kciuka z nadgarstkiem mam plastikową "łódeczkę". Problem w tym, ze choba jest nieuleczalna i atakuje nastepne "obiekty" Można zatrzymać jej rozwój oszczędzaniem się, medykacją i odpowiednimi ćwiczeniami. Ale teraz jest jesień..... :(

      Usuń
  10. Już samo to, że ma na imię Jareczek...Cudne imię dla Pierworodnego...;o) Chociaż nasz zdziebełko młodszy...;o)
    Ale też brodaty, kudłaty i w "miasto ubrany"...;o)
    A z tyłu Ogrodzieniec ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he, no popatrz ile mamy wspólnego :-)..... Ale ogrodzieniec to nie jest. Chyba, że gdzieś tam są wspólne korzenie z walijskim średniowieczem :-)

      Usuń
  11. Moja Droga, artroza swoją ścieżką, a to o czym mówi Nitager swoją.Ja bóle reumatyczne miałam już w młodości. Teraz bóle stawowe to norma. W miejscu łączenia kciuka z nadgarstkiem często łapie mnie skurcz, ból, drętwienie, zupełnie niespodziewanie i wtedy tak jak Tobie wszystko wypada z rąk.Ponieważ moja wrodzona choroba Dziecięce Porażenie Mózgowe ma podłoże neurologiczne, powinnam być pod stałą opieką lekarza tej specjalności. Niestety w swoim życiu spotkałam tylko dwóch z prawdziwego zdarzenia. Jednego we Wrocławiu, drugiego tu w Warszawie. Ten stołeczny nakazał zrobić mi EEG i tomografię komputerową, bo uważał, że te bóle, drętwienia mogą być spowodowane bądź zmianami w mózgu, bądź zwyrodnieniowymi kręgosłupa albo wadą serca. Uważam, że pogłębione badanie nie tylko w kierunku artrozy nie zaszkodziłoby, a może coś wyjaśniło. Mnie najpierw lewa ręka drętwiała na sekundę lub dwie od czasu do czasu. Po roku zaczęło się to zdarzać coraz częściej. Teraz wstaję z mrowieniem, chodzę ze zdrętwiałą ręką i kładę się z taką spać. Masaże i ćwiczenia pomagają na chwilę. Zaznaczam, że ja wskazanych badań nie zrobiłam, bo zanim znalazłam placówkę z przystępnym terminem, to ważność skierowania minęła, lekarz zmienił pracę i zniknął z mojego pola widzenia. Nad portretem syna nie będę się zachwycać, bo już wcześniej gdy pokazywałaś zdjęcia, wyraziłam swój pogląd, więc nie będę się powtarzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o "nasze" schorzenia, to prawda jest taka, że najlepszą terapią jest nauczyć się z tym żyć i "jakotako" (po japońsku?), funkcjonować :-) i w miarę możliwości tym życiem się cieszyć ....

      Usuń

Refleksje na temat tęsknoty.

Taki mały szkic do Anioła smutku". (No zmęczony jest, muszę go trochę powlec..) Anioł Smutku za mną chodzi, wlecze swoje skr...