1. Zacznijmy od tego,
że Żuczki mają się dobrze.
Wprawdzie do spotkania na Międzynarodowym Szczycie dojść nie mogło,
ale tęsknoty
przerabiamy szydełkiem w poduchy,
na klawiaturze w teksty,
baterie słoneczne w słońce,
a z marzeń pleciemy wiązadełka,
które zawsze znajdują się pod ręką 😍
2. Zacznijmy od tego, że szalenie pozytywne rezultaty dała zacieśniona w przyjaźń znajomość z Kapitanem Josem.
Przyjaźń to respekt dla naszego JA.
Naszych przyzwyczajeń.
Naszych wieloletnich nawyków.
I naszych marzeń.
Przyjaciel to ktoś, przed kim nie musisz nic udawać.
I nie musisz udawać kogoś, kim nie jesteś.
Oczywiście, to jasne jak letnie słońce
- przyjaźń pracuje w obie strony.
Akceptacja.
Wolność słowa i czynu.
Ta moja PRZUJAŹŃ jest motywująca i zawsze pogodna.
Ta moja PRZYJAŹŃ ma zawsze uśmiech i dobre słowo dla każdego.
I czekoladowe cukierki, które sąsiadom zostawia przy drzwiach :-))
A mnie dostarcza farby, płótna, ramki, czekoladki i... inspirację.
Czasem dorzucamy do tego "talent w płynie".
I już pędzelki łaskoczą moje serce.
Zaczęło się więc gdzieś około lutego.
 |
łódki Kapitana Josa i i jego portret oraz moje "witrażykowe" drzewko |
Eksperymenty p.t. : rozlewanie farb tu i tam.
Kochając jednak figuralne malowanie, powróciłam... gdzie, trudno powiedzieć...Różnie to bywa. Obraz 110 x 130, "przegryzany" "krykloczkami" do opowiastek Żukowej Mamy.
Krykloczki i portrety ze szkicownika:
Portrety bez krykloczków:
 |
oraz ściana/tło dla ptaszków K. Josa |
Czyli dalej malowanie,to na płótnie, to na ścianie.
Zdarzał nadal się krykloczek,
i tak minął mi ten roczek...
Trafił się Staremu minus...
Dopadł go złośliwy wirus...
Ale Frida oraz Miro
to ptaszkowie bardzo czyści
od złych myśli,
brzydkich spojrzeń
- bo to przecież też artyści.
Nie zdejmując z ust uśmiechu
stawiam w Nowy śmiały kroczek.
I taplając się w nadziei
witam czule Nowy Roczek.
Bądźmy w tym roku szczęśliwi
jak Wesołe Aniołki.
WSZYSTKIEGO NAJPIĘKNIEJSZEGO
życzy Wam Żukowa Mama!!!