Tak, tak - 18. 08. 2014 - popełniłam pierwszy wpis...
Jeszcze nie umiałam polskich literek zrobić. Ale, że miałam potrzebę ogromną uwolnić moją zgniecioną i "zakapućkaną" duszę od emocjonalnego terrorysty - wyszłam do Was.
Mój proces odnowy i wracania do "samejsiebie", trwa jeszcze.
Ale dzięki Wam, drodzy zaglądacze, oraz osób mi bliskich, którzy dzielnie stoją przy mnie murem, wracam by żyć pełną gębą :). Poznałam tutaj też (póki co wirtualnie), osoby, ludzi pięknych, którzy inspirują mnie by nie zarzucić ołówka i farb :).
Wdzięczna jestem ogromnie :) więc całuję Was po rączkach, nóżkach i gdzie tylko się da :).
Taki mały "kolaż" wspomnieniowy zamieszczam. Przepraszam za "naćpanie", ale chciałam zamieścić te istotne momenty, które były i które się dzieją. I widzę, że w ciągu tego roku.... oj działo się działo. Piętno wycisnęło, łzę utoczyło, ale i uśmiech i serce otworzyło.....
Odwracam się tyłem do przebytych dróg.
Zaniecham na chwile wspomnień świeżych ślad.
Nie skreślam, odkładam na dolną półkę..
Popatrzę boczkiem na "byłe",
Czy jest w kątku cicho, czy stoi, czy leży,
Niech da mi już spokój....
Ja wolna jestem i nic nie muszę!
Zobowiązuję się się tylko do jednego: do bycia sobą.
Wybieram się żyć.
Na własny koszt, z koszykiem własnych marzeń.
Zabieram w tę podróż wyspy i oazy,
Których nie udało mi się zwiedzić
I kilka nieprzeczytanych książek.
A w koszyku obecne jak zawsze: moje ukochane kolory :)
Jeszcze nie umiałam polskich literek zrobić. Ale, że miałam potrzebę ogromną uwolnić moją zgniecioną i "zakapućkaną" duszę od emocjonalnego terrorysty - wyszłam do Was.
Mój proces odnowy i wracania do "samejsiebie", trwa jeszcze.
Ale dzięki Wam, drodzy zaglądacze, oraz osób mi bliskich, którzy dzielnie stoją przy mnie murem, wracam by żyć pełną gębą :). Poznałam tutaj też (póki co wirtualnie), osoby, ludzi pięknych, którzy inspirują mnie by nie zarzucić ołówka i farb :).
Wdzięczna jestem ogromnie :) więc całuję Was po rączkach, nóżkach i gdzie tylko się da :).
Taki mały "kolaż" wspomnieniowy zamieszczam. Przepraszam za "naćpanie", ale chciałam zamieścić te istotne momenty, które były i które się dzieją. I widzę, że w ciągu tego roku.... oj działo się działo. Piętno wycisnęło, łzę utoczyło, ale i uśmiech i serce otworzyło.....
Odwracam się tyłem do przebytych dróg.
Zaniecham na chwile wspomnień świeżych ślad.
Nie skreślam, odkładam na dolną półkę..
Popatrzę boczkiem na "byłe",
Czy jest w kątku cicho, czy stoi, czy leży,
Niech da mi już spokój....
Ja wolna jestem i nic nie muszę!
Zobowiązuję się się tylko do jednego: do bycia sobą.
Wybieram się żyć.
Na własny koszt, z koszykiem własnych marzeń.
Zabieram w tę podróż wyspy i oazy,
Których nie udało mi się zwiedzić
I kilka nieprzeczytanych książek.
A w koszyku obecne jak zawsze: moje ukochane kolory :)


26 komentarzy:
Pamiętam jeden z odcinków "Janosika", gdy zbój, grany przez Mariana Łącza, mówi tytułowemu bohaterowi, jeszcze nie harnasiowi:
"Jakeś tu wlozł, to już nie wyjdzies!".
To samo mogę powiedzieć Tobie. Jak już rok tu jesteś, to będziesz i drugi, i trzeci - najprawdopodobniej i piąty. Pięć lat to taka magiczna granica - wielu kończy wtedy swoją przygodę z blogiem.
A na razie - cieszę się, że jesteś.
A gdzie tort?
Łoj, zapomniałam o torcie..... :( ale zaraz się poprawię :)
A i ten rok zleciał i uzależnił od blogowania. Tak, ze nawet rodzi się coś w rodzaju poczucia winy gdy nic nie zamiszczasz, nie piszesz, (bo nie masz czasu, bo nie masz o czym, albo ci sie nie chce...)
Gratuluje siostra.Rocznicy. Torcik zjemy razem...
Oooo, masz juz lapka :)
To miłe, że pozostałaś z nami.
A "kolaż wspomnieniowy" faktycznie przypomina i te dobre, i te trochę gorsze chwile minionej rocznicy. Niech tak trwa dalej.
Serdecznie pozdrawiam ♥
Andrzej Rawicz (Anzai)
Dziękuję serdecznie i zapraszam na kawał torta :)
Zostały jakieś okruchy torcika? Posyłam gratulacje i życzenia 100 lat blogowych!
No, jeszcze kawałaczek w lodówce :)
Przesyłam spóźnione, ale GORĄCE uściski! Uwielbiam takie nietuczące, wirtualne torciki. A i kolaż niczego sobie.
Sto lat! I wielu kolorów!
Bardzo dziękuję i gorąco przyjmuję :)
Gratuluje tak doniosłej rocznicy.Ja już chyba niestety na tort się nie załapię. Ale może przy następnej rocznicy ;)
Dziękuje za gratulacje :), no, juz po torcie, ale zawsze miło Cię widzieć. :))))
Ja jak zawsze spóźniona, Na tort j7uż nie liczę. Nie wpływa to jednak na spontanicznośc szczerych życzeń, bo odkąd jestes z nami w tej przestrzeni, stała się ona barwniejsza, wrażliwsza a Twoja wartośc podniosła wartość naszej blogosfery. Bądź z nami jak najdłużej i niech kontakt z nami sprawia Ci tylko frajdę. Ostatnio nie miałam zupełnie czasu, ale wypatruję stale co nowego dzieje się u Ciebie i stale mam artystyczne kompleksy.
Uściski!!!
Joasiu, dziękuje ślicznie za życzenia i za to, że jesteś :). I nie mów nic o kompleksach, proszę. Dla mnie to Ty jestes profesjonalistką. Zawsze twórcza, zaangażowana. U mnie chaos, pomieszane techniki, kulawa ortografia. Ale masz rację: bywanie w tej przestrzeni sprawia mi frajdę. Wiele nauczyłam się i myślę, że jeszcze wiele przedemną.
Ściskam cieplutko :)))
Gratuluję i życzę wytrwałości! Osobiście bloguję już od dziesięciu lat i ciągle mnie to bawi.
No i przyjaciele. Wg Wieszcza prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, tyle, że też biednych ...
serdeczności
Witam serdecznie w moich skromnych progach :) Właśnie w swerze przyjaciół odnalazłam tu sympatyczne i inspirujace klimaty. Taaaakiego stażu blogowania pewno nie doczekam..... ale i tak jest super :)
wielu przynoszących satysfakcję postów, wiernych, oddanych czytelników i ciekawych komentarzy!
Dziękuję ślicznie :)
No i lipa...Ty imprezujesz, a ja zaiwaniam na "hektarach"...Biednemu to zawsze tort tylko w oczy...:o(
Taki los. Kwestia wyborów...... :))))) Twoje Wrzosowisko - Twoja piękna pasja :) Może uda się kiedyś zrobić wspólną imprezkę "z okazji" na Wrzosowisku?...
Musowo !! Toż ja myślałam, że Ty już masz "kropkę" w kalendarzu...;o)
Nou, tak daleko jeszcze nie jestem...:) Ale należało by coś zaplanować :) ?
dziękuję Pani Dag:-) jak też w rocznicy???:-) to bardzo miłe. Oj działo się przez ten rok, działo... u nas też :-) Pozdrawienia z krainy czerwonego smoka:-)
Oczywiście, że sie załapałaś! :), nie mogło byc inaczej :-). A czerwony smok przechodzi własnie do historii rodzinnej :-)
Nie wiem dlaczego przepraszasz za "naćpanie" wszak w Holandii Marycha legalna, więc o co chodzi?
He, he, fakt !
Prześlij komentarz