poniedziałek, 22 lutego 2016

TELE 2, czyli kabelkowy świat mojej Siostry

Moja Siostra [w moich zaprzyjaźnionych kręgach zwana Big Zus :-)], jest uzdolniona technicznie ..... inaczej :-). To mówię z sympatią. Bo nie każdy przecie musi się znać na kabelkach. Nawet podstawowo. Są przecież tysiące talentów i umiejętności, które się ma lub nie....
Ale tak to bywa, że jak nie znasz się na 'czymś', to to 'coś' robi ci specjalnie na złość. Tak ma Renia z kabelkami. Złośliwość tychże, jest okrutna.
Czasem desperacja mojej Siostry, połączona z jej wrodzoną "fantazją ułańską" daje nieoczekiwane efekty. Przykład? 
Jest:
sugestia: ten laptop nie działa dobrze, bo, jak zwykle masz problem z kabelkiem... Co robi Renia? Jedzie oczywiście do Media Markt aby zakupić nowy kabelek i kupuje .... nowy laptop :-) Rozwiązanie proste jak parasol.
Ale do rzeczy. Telefon od mojej Siostry:
- Daśka, mam znowu problem z telewizorem! Jest głos, nie ma obrazu! To na pewno te cholerne kabelki!
- Spokojnie. Przyjdę i zobaczymy co da się zrobić.
Dla mnie zwyczajnym i prostym lekarstwem na większość "storingów", jest wyłączenie wszystkiego z gniazdka i po chwili włączenie z powrotem. Ale, niestety, u Reni to NIE DZIAŁA!
Wyłączyłyśmy, włączyły i - siadło wszystko. Telewizor oprócz obrazu stracił głos, zamilkł również telefon stacjonarny a i internet pokazał środkowy palec..... Nooo, w tym momencie moje ręce opadły poza kolana, a na twarzy Siostry pojawiły się: Tragedia, Rozpatrz i Smutek w subtelnym odcieniu załamania nerwowego. 
- Musisz zadzwonić do Firmy (TELE 2). Same nie damy rady. - rzekłam i przyjęłam pozycję do odwrotu z pola walki.
- Daj znać co dalej.... - i poszłam sobie....
Jeszcze tego wieczoru usłyszałam, że Pan powiedział: wciągu 5-ciu dni problem będzie rozwiązany. Tu Renia straciła prawie oddech. Ale co zrobić. Na drugi dzień zadzwoniła, by sprawdzić czy zlecenie poszło do "technicznego". Trafiła na kobitkę, której się chyba nie chciało.... Myślę sobie, pójdę do Siostry, wesprę ją duchowo. Weszłam i moim oczom ukazał się widok zdesperowanej Siostry, czołgającej się po podłodze i walczącej z oplątującymi ją kabelkami.....

Renia i kabelki

Jedna z luźnych wtyczek udawała kobrę, wijąc się niebezpiecznie nad głową ofiary.....
Pomogłam się wyplatać, powtykałyśmy wszystko gdzie należy i następnie wykonałam ja telefon do TELE2. Poflirtowałam chwilkę z miłym panem i usłyszałam, że problem będzie rozwiązany w ciągu 3 dni pracujących.
A zaczęło wszystko działać jeszcze tego samego wieczoru :-)

Nasza coniedzielna Jaskinia Hazardu u Reni, odbyła się przy asyście podkładu muzycznego z telewizora. Uffff.

18 komentarzy:

  1. No -moje kabelki zostały szczegółowo omówione aż na dwóch postach.Przynajmniej zmusiłam Cię do zrobienia aż dwóch rysunków!
    Juz jestem tak wystraszona kabelkowo, że boję się tknąć to ustrojstwo..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty mnie nie musisz do niczego zmuszać, ja mogę najwyżej sugiestie przyjąć :-)

      Usuń
  2. O matko! Ten rysunek jest jeszcze lepszy! Znaczy: bardziej oddaje dramatyzm sytuacji :D

    OdpowiedzUsuń
  3. "Zmuszenie" było tylko malutkim przejęzyczeniem:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Był taki czas, że w Polsce grasowała firma Tele2 łowiąc klientów telekomunikacji polskiej. Nie znam przypadku aby ktoś dobrze wyszedł na tej zamianie - sama dałam się nabrać ale jakoś udało się z tego wyplatać. Teraz o tej firmie cisza, może to była jakaś podróbka tej Waszej?
    Rysuneczki pyszne są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba nie podróbka, a ta sama firma, której matka pochodzi ze Szwecji. W Polsce program "Uwaga" w telewizji tvn zdemaskował nieetyczne uporczywe chwyty marketingowe, nierzetelne wyliczenia rzekomo darmowych minut, nieetyczne rózne inne praktyki, jak np. zdobywanie klientów bez ich wiedzy i zgody. Znikła więc z Polski, a także z niektórych innych krajów.

      Usuń
    2. Kwestia jest chyba więc nie w samej firmie, a ludziach....czyli t.zw. "sposobach" marketingowych.

      Usuń
  5. Klik dobry:)
    Rysunki świetne! Teraz kabelkowa przygoda Reni nabrała rumieńców.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Renia bywa czasem Wielką Inspiracją :-)

      Usuń
  6. Uwielbiam Was i Wasze problemy kabelkowe. :)
    Maradag, byłaś chyba bliska rozwiązania problemu, bo czasami wystarczy wyłączenie i ponowne włączenie. Jednak nowsze modele elektroniki są wyposażane w dużą pamięć wewnętrzną i wtedy trzeba wyłączyć, odczekać w zależności od pojemności pamięci od kilku minut do kilku godzin (!), potem włączyć i odczekać kilka minut, podczas których następuje uwierzytelnianie połączenia. W super nowym sprzęcie trzeba jeszcze po uruchomieniu poddać się weryfikacji.
    Ale pocieszcie się, ja mam jeszcze gorzej, u mnie wszystkie kable są wsunięte za meble, albo przykryte dywanem, więc jakiekolwiek "kabelkowanie" to tak jak remont pokoju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Andrzeju za "wytyczne" :-). Zapamiętam na przyszłość...
      Moje kabelki są zwinięte i upchane w koszyczku postawionym pupą do frontu :-). I jakoś nie specjalnie wojują ze mną :) (obym nie wykrakała)....

      Usuń
    2. Dobrze mówi! Niektóre sprzęty mają nawet bateryjkę do podtrzymywania pamięci. Jak się ją wyjmie, wszystko trzeba wprawdzie ustawić od nowa, ale zwykle wszystko się resetuje i działa.

      Usuń
    3. No tak, Panowie Znawcy Kabelkowi w szeregu! :-)))) !!!

      Usuń
  7. Na szczęście to tylko odrobinę złośliwe kabelki... Gorzej niebezpiecznymi kablami, co... kablują! Obawiam się, że w naszych nieciekawych pasach ponurych i kretyńskich rządów, to oni własnie wzmogą swa aktywność.
    Dobrze, że u Was to sie nie dzieje, bo przecież na każdym kroku można wpaść w depresję!
    Zapraszam Was, Dagmaro i renatko do mnie, a przy okazji
    ściskam niemożebnie

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepraszam za literówki; ostanio nie mogę tego opanować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na całe szczęście ja i Renia nie zajmujemy się kablowaniem :-)
      tylko kabelkowaniem od czasu do czasu.
      A żyje się tu faktycznie spokojniej i mniej więcej NORMALNIE :)

      Usuń
  9. Przez krótki okres też gościło u mnie tele2 ale tak jak pisała Bet, nierzetelne było, więc się skończyło. Od momentu, gdy przez przypadek podłączyłam własne dziecię do 22oV, nie chwytam się kabelków, a wręcz się ich boję.

    OdpowiedzUsuń