środa, 4 listopada 2015

Pingwin.

                      Jesienny spacer.
                                                             (podtytuł)

Przyjaciel M. wywiózł mnie do lasu..... No, za miasto w każdym razie. Było cudnie. Spokój, cisza, jesienne słońce. Chłonęłam ciepło południowego słońca, zapach jesieni; wsłuchiwałam się w niezaburzone cywilizacją odgłosy natury. 

Dróżka do jeziora


I zaczęło się jezioro



Z drugiej strony

Z trzeciej strony......


Czy widać ptaszka na środku zapory rybnej?


Tam naprawdę stoi pingwin...

Dochodzimy do punktu wyjścia.

Na ostatnim zdjęciu mamy jeszcze około pół kilometra do parkingu. Ogółem wędrowaliśmy jakieś 5 kilometrów, rozkoszując się kolorami jesieni, słońcem, ciszą, (tylko kaczki nas wyśmiewały co kilka metrów). No i na koniec ten pingwin...
On był tam naprawdę. Siedział nieruchomo, na z góry upatrzonej pozycji, wpatrując się w wodę....

9 komentarzy:

  1. Pingwin? W Holandii? O matko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co to?.... Holandia gorsza od Antarktydy, "cyco".......?

      Usuń
  2. Trwa śledztwo - od kiedy on tam stoi,dlaczego , i skąd się tam wziąl. Iczy to aby na pewno pingwin:))

    OdpowiedzUsuń
  3. No, to chyba sroga zima idzie do nas. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesienne kolory wdalszym ciagu piekne. A pingwiny pewnie nie zime do Was przylecialy ;) :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, bo to jest pingwin cieplarniany :-)...
      Gdy pracowałam przed wiekami w Śląskim ZOO, zamieszkiwał tam pingwin Kuba, który na zimę wynoszony był do cieplarni. No ale to był wyjatkowy egzemplarz - po dwóch latach pobytu tam, Kuba zniósł jajko.......:-))))

      Usuń
  5. No to przebiłaś Wrzosowisko !! Pingwina na stanie nie posiadam...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nie masz wody z rybami na Wrzosowisku.... Jakbys miała jakieś akwarium, to może bym pożyczyła "mojego pingwina"...... :-)

      Usuń