czwartek, 29 września 2016

Dziś idę do księżyca




Dziś idę do księżyca,
Choć zawsze do słońca chciałam.
Dziś wyjątkowo czerń mnie zachwyca.
Kolory pod szafę schowałam.

Już pojutrze, być może,
Może z końcem przyszłego miesiąca
Kolory na paletę wyłożę
I zachce mi się do słońca....


Tak, tak.... Jestem w głębokim dole...."Namalowałam" więc obrazek komputerowo, poskładany z moich aktualnych nastrojów.....(migrena wyklucza zapachy farb, a ból lędżwi wyklucza stanie przy sztalugach), i w ogóle jest do kitu.... 

34 komentarze:

  1. Aż tak? Głasiu, głasiu... Głaskam wirtualnie i słoneczko posyłam bo u nas pięknie dziś świeciło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie :-)
      A u nas mokro....

      Usuń
  2. Klik dobry:)
    Precz migreny i złe nastroje! A kysz! A kysz!

    Pozdrawiam słonecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Obejrzałam w powiększeniu. Hmm - dla mnie ok, tylko jesiennie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż to jesień mamy.... zdążyłaś przed ulewą?

      Usuń
  4. A podobno było lepiej ??Mam znowu coś nawywijać ?? ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej! - wywijaj! Bo to tylko moje ciałko reaguje z dwudniowym opóznieniem ....

      Usuń

  5. Gdy smutek chce być nałogiem


    *


    Rozpoznanie; ( detoxicantia)

    Zalecenia;

    Panaceum na nękający smutek.


    Rp. 0

    1x dz. wieczorem draż.mus.



    Skład leku;

    Przed snem szklaneczka optymizmu

    Z dodatkiem blasku watry z kniei

    Piętnaście kropel romantyzmu

    A przebudzeniem świt nadziei


    Dzień znów się staje błoniem słońca

    Z okrągłym tortem ust najsłodszych

    Za oknem słyszysz ćwierki dzwońca

    I wracasz z duchem lat najmłodszych


    B. ( lek silnie działający)


    ...

    Po jednej dobie zażywania

    Poprawę znaczną uzyskamy

    Po rozbudzeniu już od rana

    Modyfikując zaśpiewamy ;




    Dzień znów się staje błoniem słońca

    Z okrągłym tortem ust najmłodszych

    Za oknem słyszysz ćwierki dzwońca

    I wracasz z duchem lat najsłodszych



    Postscriptum
    Napisałem ten wiersz w czasie kiedy dobierał się do mnie smutek.
    Teraz w połowie dedykuję go Tobie.
    Nie wiem czy to dobry pomysł- bywa, że często kieruję chwilą,bywa,że może nieodpowiednią..
    JC

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, dzięki serdeczne! Przepiękny i w odpowiednim momencie podany wiersz.
      Lek zastosuje od zaraz. Już nawet lepiej mi po przeczytaniu "instrukcji" :-)
      P.S. Dawno Cię nie było....(sorry, to tylko Pani Melancholia)

      Usuń
    2. Jestem niezalogowany-przepraszam
      Ja walczę z chandrą ,upss z tą panią( tak tak! taki stan nie oszczędza mężczyzn, tyle tylko że wielu udaje twardzieli i nie przyzna się do tego.Zwykle,są nimi macho uzurpatorzy), zatem powtórzę,walczę w swoisty sposób - taki według powyższej recepty.
      Życzę pogody, tej na zewnątrz i tej w duszy!

      "P.S. Dawno Cię nie było...." Ale się pokazałem... :o)
      JC

      Usuń
    3. Cieszę się, że jesteś :-) "Wespół-zespół" łatwiej :-)

      Usuń
    4. "Wespół-zespół" - Czar tamtych artystów minął bezpowrotnie. A szkoda,chociaż może to i dobrze, bo byli jedyni w swoim rodzaju. A "jeżeli kochać" to tylko po staremu..
      Miło mi, że się ucieszyłaś.Pewnie nie miałabyś uśmiechniętej miny gdybyś się oparła o mnie :o) bo to żadna przyjemność bliższy kontakt z ostem. :o))
      A że jestem krzewem krzaczastym w obwodzie 'cuś' pomiędzy Asteriksem a Obeliksem, to Twoja uciecha wyrażałoby się rogalem rogami skierowanymi w dół.
      Wyobraź sobie ( a masz tę zdolność-co widać),taki Księżyc na niebie z rogami wystawionymi do ekliptyki! Więc raczej - jak powiedział klasyk- "nie idź tą droga'. :o)
      Zawsze przyozdabiaj buzię uśmiechem.

      Usuń
    5. Och, nie taki oset straszny jak się maluje :-) róży też nie przytulisz, a da się ją kochać :-)
      A na księżycu, (lecz tylko gdy jest w pełni), widzę oczka, nosek i uśmiech :-) czekam więc na pełnie a póki co, korzystam z Twojej recepty i przyozdbiam się... :-)

      Usuń
    6. Świetnie, tak trzymaj.
      Od Księżyca i Wenus, zaczynałem moją chłopięcą przygodę podglądania, w przeciwieństwie do mojego starszego kolegi,bo ten zaczynał od dziurki klucza.
      Przyznam,że jego opowiadania były ciekawe i nieco 'pouczające',podczas gdy moje uznał za nudne.
      :o))
      Do miłego znów....

      Usuń
  6. to przejdzie nawet jak na obecna chwiele meczy ogromnie... pozdrawiam i jasniejszych dni zycze :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :-), wiem, wiem, będzie dobrze :)

      Usuń
  7. Pierwszy Twój obrazek, który mi się nie podoba, bo przygnębia. Na migrenę nie znam sposobu ale na ból w dole kręgosłupa znalazłam sposób:opaska magnetyczna kupiona na TVokazje. Ja pozbyłam się straszliwego napadowego kłucia w dole kręgosłupa, z którym bezskutecznie walczyłam wcześniej kilka lat. Ściskam Cię serdecznie i lepszego zdrowia życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje serdecznie - juz mi lepiej troszkę :-)

      Usuń
  8. Bardzo dobrze cię rozumiem. Wczoraj np. ból głowy zepsuł mi cały dzień, był okropny, nawet nie tyle silny, co obezwładniający. Pół dnia przespałam. Dopiero wieczorem nieco ożyłam i po znajomych blogach pospacerowałam (i tak trafiłam na ciebie). A z chandrą żyję już dobre dwa tygodnie... Niestety przełom lata i jesieni zawsze tak na mnie działa. A gdy do tego dochodzą kłopoty... A wiersz, momo że smutny, to piękny. Pozdrawiam słonecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie w moich progach :-) coć "okazja" jest smutna...
      Jeszcze troszkę i wyjdziemy z tego.... OK?

      Usuń
  9. Też tak myślę, nawet dzisiaj czuję się ciut lepiej, a ty? Trzymam kciuki i czekam na kolejny, tym razem pogodniejszy wiersz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wierszydłami u mnie krucho.... To raczej "ilustracje" do moich obrazków :-)

      Usuń
    2. Ich również jestem ciekawa. Ta przy tym wpisie, choć smutna, bardzo do mnie trafia. Może dlatego, że mam podobny nastrój?

      Usuń

  10. 149 597 870 700 m

    To niebywałe zjawisko!
    Wybrać się doń na piechotę
    Mierząc j.a. chociaż blisko
    Mam nieodpartą ochotę...


    Szybszy wehikuł doradzić
    Oszczędny wszak na obuwiu
    Należy pupę posadzić
    Chociażby na morskim żółwiu

    Na nim ku niemu popłynąć
    Na Mare Imbrium osiąść
    I migiem stamtąd się zwinąć
    By tu Pegaza znów dosiąść

    Tam na Księżycu zostawić
    Wśród małych i wielkich dołów
    By znów nad światem się bawić
    Swój - niech nie ciąży jak ołów
    :o)

    Mało to wyszukane,być może powodem jesień,brzydka i mglista z mokrym posłaniem, więc skąpi i słów mało mi niesie.
    Pozdrawiam.









    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie splin nie przechodzi
      Jak nie przechodzi myśl brzydka
      W niemiłych spraw powodzi
      Rzeczywistość tak mglista...

      Lecz choć oblicza mgliste i chmurne
      Podróz na księżyc mnie zachwyca
      Bo wszystko wydaje sie durne
      Pozostaje "śpiew" do księżyca...

      No i splin powoli przechodzi
      Jak odchodzi mysl bardzo brzydka...
      Bo tak dłuzej życ sie nie godzi
      Bo do słów ciepłych czeka łódka
      :-)

      Dziękuję! :-)


      Usuń
  11. Houston! Mamy problem!
    - W czym rzecz John?
    - Ktoś tu się wokół kręci.
    - Wokół orbity?
    - Tak, a co nadzwyczajne ,że na łódce.
    - Pieprzysz!
    - Nie, teraz nie, teraz zdaję relację.
    - Nooo dobra, a dostrzegasz coś więcej?
    - A co was interesuje?
    - Jakieś znaki szczególne.
    - Nie widzę, jest w skafandrze.
    - John, czy ty aby nie...
    - Skądże, ostatnią flaszkę schowaliśmy w worku na urynę.

    - Pytam o znaki szczególne na łódce.
    - Też nie widzę,mówiłem że jest w skafandrze. Ale zauważyłem na nóż.... żk...... ...


    Brak łączności, Apollo jest po niewidocznej stronie Księżyca.

    :o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczyłem na zaciekawienie dalszej transmisji pomiędzy Houston a statkiem Apollo...
      A tu tylko pochwała jakiegoś Ernesto Che ...
      Jestem zawiedziony
      Zdruzgotany
      Sponiewierany
      Wtłoczony i zmaltretowany - odwrotnie, zmaltretowany i wtłoczony w słoik po piklach...
      :o)))

      Usuń
    2. Nic nie poradzę, nawet jak zapiklowany liry_ck1 wyląduje na zimę w piwnicy.....
      Bowiem życie toczy się dalej i to po całkiem ciemnej stronie księżyca....:(

      Usuń
    3. Proszę o wywińcie ust, biorąc za punkt odniesienia nos i oczy ... o na takie :-))

      Zima w piwnicy pomiędzy piklami ? - to nie dla mnie. Ale mógłbym połowę zimy przesiedzieć tam ( mam kożuch, kupiłem na wyprzedaży po Borynie),ale musiałaby tam być półka z dwudziestoletnią bryndzą, słoików pięć z czarną oliwką w puszce, czerwone wino półwytrawne,mała biblioteka ( bez beletrystyki), otwór na południowe niebo, refraktor o średnicy 200 mm, brulion gładki, coś do pisania (mazak,długopis),kalendarz astronomiczny, połączenie z Internetem i kilka innych drobiazgów jak toaleta z prysznicem i golarka,dmuchany materac i wełniany buły koc.


      Jak się zbiorę w sobie, to dokończę ( na życzenie) dialog pomiędzy naziemnym dowodzeniem wyprawą statku Apollo, a obsadą tego wehikułu.
      :o))

      Usuń
  12. Żałuję, nie będzie dokończenia
    Czekałem na aprobatę tutaj.
    Zatem aż tyle dla wyjaśnienia
    Więc zmykam ( JAK WSZEDŁEM), w czystych butach.

    W mesztach szytych czystą tu intencją
    Woskowanych dratewką humoru
    Sznurowanych (Niezgrabnie ? z wyboru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, oj-
      - Nie płacz liry_cku drogi
      Nie bądż w ocenach taki srogi
      Ja żyję, słucham muzyki
      Trochę maluję i spaceruję
      Nie trzymam dialogu jednego za rogi
      I nie w jednym splinie bytuję..
      Księżyc jest smutny
      Nawet gdy się śmieje..
      I nie osiągalny z dialogami w okół
      Teraz wolę dotknąć czegoś co mnie grzeje
      Na przykład kwiatka, trawy...
      I tyle zabawy...


      A tak z przymrużeniem (od słońca?), oka - to staram się moje stare i zbolałe ciałko uaktywniać na różnych polach :-)
      I ograniczanie mnie do jednego czegoś - zawsze kończyło sie u mnie katastrofą... ;-)

      I pozdrawiam serdecznie

      Usuń