środa, 25 maja 2016

Żukowszczyzna, czyli Wizja

Trwało trochę zanim Wizja poukładała się w obraz....






Powstała ilustracja do...... marzeń ? planów ? ...... do książki pod tytułem ........?

Historia zacznie pisać się od domeczku, przyszłej Samotni..... może już tego lata..... później zbiór malin i jeżyn. Rozeznanie czy owocują jeszcze stare jabłonie, grusze i śliwy.... Studnia... nowe sadzonki drzewek......cebulki tulipanów jesienią......ptaki ptaszyska nad głowami......sarenki i lisek......a jacy jeszcze goście?....
 Chyża nie stanie zbyt chyżo...... to następne sezony.....i wtedy przyjdzie czas na Instytut i Mądra Sowa będzie rządzić.....
A może Duch Simony Kossak podfrunie z Puszczy Białowieskiej do Żukowszczyzny i inspiracji doda?.......

I najważniejsze:  PAMIĘCI BUNI......

poniedziałek, 23 maja 2016

Przepraszam, że jestem Europejką

Urodziłam się w Polsce. I mam nadal polski paszport. Nie zamierzam tego zmieniać. Jeszcze bywam dumna z tego, że jestem Polką. Czasem jednak jest mi wstyd....
Denerwuje mnie polska ksenofobia. Mentalność z zaświatów....
Polska jest w Europie. Trzymajmy się tego. Czasy z przed.... nie wrócą. Europa jest europejska. Może ma inny profil, niż w mentalności Polaków zagnieździł się. Ale jest demokratyczna.
Naprawdę. Nie jestem w stanie zaakceptować zrywania chustki z głowy muzułmanki przez Polaka. I komentarzy pod tytułem: facet, dobrze robisz, niech wie....Nie jestem w stanie zaakceptować krzyków Polaków na EMIGRACJI, w nie swoim kraju, że >my wam pokarzemy gdzie wasze miejsce<... 
Polacy są wszędzie. Na całym świecie. Asymilują się rzadko z kulturą narodu, z którym przyszło im żyć. Tworzą swoje enklawy, kolonie i Polonie. Jakim prawem krzyczą? Jakim prawem gderają, że mają prawa w landach Europy a inni nie? Czym zasłużyliśmy sobie na specjalne traktowanie i słuchanie nas? Niczym. Kompletnie niczym. Nasza arogancja jest ogromna. Na miano złodziei i pijaków zarobiliśmy sobie przez lata sami. To przykre. Ale tak jest. Niestety. Od wielu, wielu lat wyjeżdżali Polacy do Lepszego Świata. Za pracą, ale i za socjalnymi możliwościami. Pracowali lub kombinowali (jak to Polacy - Polak potrafi....), wielu udało się. Sprowadzili rodziny, do Niemiec, Belgii, czy Holandii. Niektórzy profitują do dziś, pracując sezonowo. Wracają do kraju i budują domy. Ale 60 % to, niestety, kombinatorzy....
Którzy nie asymilują się w kraju, który daje im pracę, ( choćby okresowo), próbują obejść wszystkie reguły, które obowiązują i robią paskudną markę naszemu narodowi. I to są ci najwięksi krzykacze. 
Wszędzie są reguły, których należy się trzymać. Żyję w Holandii 16 lat, gdzie reguły są w miarę proste i przejrzyste. Wystarczy je akceptować i możesz żyć NORMALNIE. Obok Marokanów, Turków, Afrykanów i Azjatów. ....
Wczoraj w pobliskiej muzułmańskiej bazylice była impreza. 
Zmuszona byłam niejako do słuchania całe popołudnie muzułmańskich zawodzeń i pieśni. Przeżyłam. A akceptuję, bo czuję się tu w domu i też chcę być zaakceptowana.  I mam wielki szacunek do respektowania innych kultur przez Holendrów i do ich Tolerancji i Demokracji. Naprawdę z dużej litery.
Jestem Polką. Ale też Europejką. I marzy mi się, żeby moi rodacy zaakceptowali to, że są w Europie, gdzie obowiązuje demokracja i akceptacja. Bo nie m innej drogi.... Nie cofajmy się w zaścianki. Bądźmy Europejczykami.
Oczywiście podeszła mnie też nostalgia cichaczem, wyciągając z szuflad i zakamarków polskie korzenie. Nigdy nie schowane zbyt głęboko.....


Dziewczynka z kokardkami z prawej to nasza babcia Stasia. Co do reszty to nie ma pewności kto i kto....



Babcia Stasia i dziadek Kazimierz oraz mała Wiesia (nasza Mamusia, przyszła Bunia)



Pierwsza z prawej to Wiesia, ten przystojniak to dziadek Kazimierz, niżej babcia Stasia, obok Jola (przyszła cioteczka)



Dziadek i Babcia z zięciami. Sosnowiec - Pekin, przed Familokiem.



Zakopane - Wiesia z maleńką Dagusią



Dziadek i Babcia z wnuczkami: od prawej na kolanach Babci Mira, córka Joli, w środku Renia z obwarzankami na głowie i z takimiż Dasia na kolanach Dziadka. Sosnowiec - Pekin, podwórko przed familokiem.



Renia i Dasia
Rysiu z kuzyneczką (przyszły tato Żuczków)



Trójca: Dasia ma na kolanach Mireczkę i Mireczka (kuzyn ze strony taty). Polski Bałtyk pewnego lata....



Oczywiście Dagusia, Dasia, ta najsłodsza istota pod słońcem nie tylko polskim :-) 

Tu muszę dodać komentarz na temat kołnierzyka w kropki.....
bo to był mój koszmar. Mama uszyła takie dwa na zmianę ( przypinane na zatrzaski)....Wszyscy mieli białe, tylko ja w kropki...... Ubaw po pachy....dla innych....



Przyszli rodzice Żuczków Sosnowiec 1975 rok


P. S. Dziś usłyszałyśmy z Siostrą, że Siostra nie jest patriotką...
Bo śmiała bronić Holenderskie instytucje, które wymagają przestrzegania podstawowych reguł współżycia socjalnego. Zdenerwowała się Siostrzyca, że po raz kolejny Holendrzy (globalnie), zostali przez Koleżankę Polkę, wyzwani w dyskusji od "daunów", prymitywów i głupoli.....bo rzucają kłody pod nogi biednej takiej..... No, kurcze, niech wraca do kraju - będzie jej lepiej.
Dlatego ten wpis. Nie mogę już słuchać krzykaczy. Nie mogę słuchać o dyskryminacji Polaków tu i ówdzie. Bo, niestety, Polacy dyskryminują często bardziej każdą inność.
W Holandii jest kolorowo. Ale zachwyca też dbałość i kultywowanie regionalnych tradycji. I to nie tylko chodaki, tulipany i wiatraki. Każdy region tu ma swoje święta, folki, kapele i regionalne atrakcje. Kultywowane jest to spontanicznie, przez zwykłych ludzi, przez młodzież. I kolorowość innych kultur jakoś wcale nie przeszkadza w eksponowaniu swojej odrębności. To takie proste....

piątek, 6 maja 2016

Podmuch życia innego......

To były tylko dwa dni....
Dwa dni w nieskażonej pospiechem naturze. Miejsce tak piękne, że Mama Żuka prawie nie wierzyła, że istnieją jeszcze Takie zakątki.....
>> To będzie przepiękna Żukowina<< - pomyślała Mama Żuka,
>> A może Żukowisko, jak Wrzosowisko albo Urocze Uroczysko...<< 
>>W każdym razie Nasze Miejsce<< - dumała sobie spacerując wzdłuż pasa lasu lewą stroną działki, gdzie całe lewe zbocze za laskiem pokryte jest krzewami malin....
>> Nasze maliny << - myślała,
>> Tak, tu powstanie INSTYTUT, w odrestaurowanej Chyżej<<
     - myśli goniły jedna drugą,
>> Ale moje Żuczki i Żuczkowe będą tam miały swoje miejsce, jedne się zagnieżdżą, inne zlatywać się będą ze świata <<
>> ŻUKOWSZCZYZNA?! <<
    - myśli hulały spontanicznie po głowie, zagłuszane świergotem i trelami ptaków...

- Tam na górze, na polanie za tym krzaczkiem, przychodził zawsze lisek jak tu byliśmy - odezwała się Żuczkowa-Dziki.
- Cha, bo poszłaś za krzaczek oznaczyć swój teren, a on był może liska - zaśmiał się Żuk.
  Ale tego dnia liska nie było. Pewno było nas zbyt wiele (sztuk 5)..... Przyszła za to sarenka z Naszego Lasu....i odeszła nie spiesząc się zbytnio. Ale Mama Żuka i tak nie zdążyła ze zdjęciem, bo była na dole w Starym Sadzie..... Ten Sad....
Tu przechodzą migreny, stresy i wątpliwości. Tu się jest. Tu się trwa i robi plany. W milczeniu. Dyskusje rodzą się później.
Poza Sadem.....




- Jak będą sadzone nowe drzewka, przedłużające Sadową Aleję, to tu chce mieć prawdziwą furę z tulipanami! - zadecydowała Mama Żuka. To była jej pierwsza, osobista decyzja w tym miejscu. Po czym weszła na górę, gdzie na polanie, w przyszłości stanie Chyża. Rozejrzała się wokół. Tak. To jest To miejsce. Dokładnie na Ten projekt.


Włościanka w czerwonych kaloszach

Tak bardzo nie chciało się wracać. Ale jutro notariusz w Krośnie. Trzeba obrać strategię i sprawdzić dokumenty, bo to ostatni dzień, gdzie Zwykła Mama Żuka, (nie rolnik), może zostać Panią na Włościach....
Nad naszymi głowami zakołował jastrząb.... Jakby mówił: > spokojnie, mam oko na wszystko<.

Podczas przeglądania dokumentów, jeszcze raz mapka urzędowa w rękach....
>> Co oni mówią, że trójkąt....przecież To Miejsce (Żukowszczyzna?), ma kształt SERCA! <<


Nasze Serce