sobota, 21 lutego 2015

Uwolnić się od psychopaty...

Byłam daleko od niego,
Przy Buni, która nie wie już o swym istnieniu...
Zapomniałam na chwilę,
Jak to jest żyć tu i bać się jego cienia.
Już prawie wierzyłam,
Że to koniec rozdziału psychopatycznej noweli.
Już myślałam naiwnie:
Podpiszę, wrócę do Mamy by mój czas z nią dzielić.
Podpisałam. Horror i tak wraca.
Boli żołądek i coś w piersiach... przetrwać próbuję.
Kotek jest w dobrych rękach.
A pan Niebieski jest szary.   I ja go kiedyś, w końcu, całkiem wygumuje....                     
























Tak chciałabym wiosennie i od nowa myśleć.
Uśmiechać się ciepło do ludzi i do własnych myśli.
Lecz Szary włazi ze swym terrorem i tupie w mojej głowie telefonicznie......
        Lekarz Buni mówi: do domu jechać, nie ma pani tu nic do roboty.
        A opiekunka: może pani zdąży wrócić......


11 komentarzy:

  1. Wiesz,że jestem z Tobą. Psychopata to najgorsza rzecz jaka się może człowiekowi trafić...
    Trzymaj się i w każdej chwili dzwoń albo przychodż...

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, jak zwykle, nadal czas jest najlepszym lekarzem. Trzymaj się . :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak...o ile w tym "międzyczasie" psychopata nie przypomina wciąż o sobie......

      Usuń
  3. Niestety, gumka działa tylko na papierze. Pamiętaj, że po burzy zawsze świeci słońce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak....., ale wiesz, ja "walczę" 8 miesięcy.... I zawsze gdy już myślę, że widzę światełko w tunelu - dostaję w łeb. Na szczęście mam siostrę w pobliżu. Obie staramy się koncentrować na mamusi i jakoś ciągnąć ten wózek....

      Usuń
  4. Nie wiem, o co chodzi, więc powstrzymam się od komentarza. Pozdrowię tylko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nitager, powiem tak: ten blog zaczęłam pisać w sierpniu zeszłego roku. Weszłam wówczas w fazę kryzysu emocjonalnego i szoku jaki zgotował mi mój holenderski mąż (Niebieski). Chciałam również podzielić się, z ewentualnymi tu zaglądaczami, moim malowaniem na temat i bez tematu, oraz emocjami na bierząco. Wszystkim tym, co w moim związku z Niebieskim było niedoceniane lub nieinteresujące. W międzyczasie spadł na nas dramat związany z naszą mamą (Bunia).
      Próbuję tutaj być nareszcie sobą....

      Usuń
  5. Dzięki komu tam trzeba za blogi! To zdecydowanie tańsze od psychoterapii, a efekty czasami przynosi podobne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dzięki za odwiedziny :) Ja wiem już, że to terapia jest znakomita. A i wirtualna interpretacja przekazu wydaje mi się...taka pełniejsza. No, podoba mi się tu.... :)

      Usuń
  6. W chwili gdy piszę te słowa Bunia już odpoczywa z aniołami, a Niebieski w kotle piekielnym się smaży. Jesteś ateistką ale widocznie ktoś uznał, że rozwód to za mało i żebyś miała wreszcie spokój, bez konieczności wymazywania zrobił Cię wdową.

    OdpowiedzUsuń