sobota, 29 listopada 2014

Trzydzieści lat temu.....

Dziś zamieszczam obraz, który namalowałam.....30-dzieści lat temu, (znowu inspiracja tego wpisu "wyszła" od  Anzai).


Akt malowany na zamówienie. Miał być "neutralny", ale wyszedł "osobisty"....
Przedstawia bliską mi osobę trzydzieści lat temu.
Oj, nie zapomnę ja sąsiada, (erotomana?), który głaskał kobietę na obrazie po biuście.... :)

wtorek, 18 listopada 2014

Trzymiesięcznica




Obrazek z przeszłości - jak akwarela ale też olej na płótnie. Dedykuję go moim tu zaglądaczom.

   Równo trzy miesiące temu zaczęłam bloga pisać :) Z potrzeby duszy i serca. Głównie po to, by wyrzucić z mego nadobnego ciała rozterki, przemyślenia i emocje. Moje (Dag)Mary czary są jednak zawsze na bazie tego, co kocham najbardziej. Malowanie. Płótno czy dykta..., farby olejne, pędzle, szpachelka. Pomieszane techniki? A przeszkadza to komu? Mnie nie :). Inspirują mnie różne rzeczy, więc w zależności od inspiracji coś sobie tam dłubię :) Robię też rzeczy na zamówienie, jeśli ktoś mnie ładnie poprosi albo ładnie zamówi... 
Ostatnimi czasy jednak zdarzało się coraz rzadziej..... Bo to siły i zdrowie nie to, a to czasu nie było, a to ważniejsze sprawy...
   Ale, ale, melduję, że wychodzę na prostą! Zaczęło się dziać pozytywnie. Dostałam się pod opiekę Sił Wyższych (he, he), które pracują aby nie działa mi się krzywda. D. Niebieski siedzi w eleganckim więzieniu, a moje Siły Wyższe pracują aby rozwód był szybki i żeby Niebieski nie był zagrożeniem dla mnie i okolicy.
Żyć nie umierać!
  Póki co, jednak, ciało odmawia mi posłuszeństwa... Czuje boleśnie każdą kosteczkę i mam wrażenie, że zaraz się rozsypię. I boję się, że jak mnie już ktoś znajdzie taką rozsypaną, (może siostra, bo ma klucze od mojego mieszkania:)), to poskłada mnie nie tak jak należy... I będę miała n.p. kolana z tyłu....
   A teraz do obrazków marsz! Odgrzebałam z mojego "archiwum" zdjęcia obrazków z czasów gdy nie miałam jeszcze dygitalnego aparatu. Przepraszam więc za jakość, bo były bardzo małe, a "obrabiać" profesjonalnie nie potrafię.




Były to duże płótna, malowane małym pędzelkiem, które wiszą sobie w pięknych ramach, podświetlane; gdzieś "na salonach" w Holandii. Bo mnie ktoś ładnie poprosił albo ładnie zamówił :).





niedziela, 16 listopada 2014

Moja odsłona słońca

Obiecałam Anzai, że pokaże moje słońce, które wschodzi, (lub zachodzi).
Wklejam więc dziś obrazek z serii "szpachelkowo".






Obraz malowany był na zamówienie przed kilku laty, tak więc pozostał tylko ślad "zdjęciowy" w moim portfolio. A w temacie zdjęć nie wypowiadam się......
Podobają mi się u innych..... :)

piątek, 14 listopada 2014

Śpiąca królewna



I obudziła się, bo wziął w ramiona i pocałował......
Fajnie tak. Wygodnie. Świat walczy o pieniądze, miłość, władzę. A ona sobie śpi. Inni zabijają się o idee lub swoje miejsce na ziemi, a ona sobie śpi. I budzi się w odpowiednim momencie i za przyczyną przystojnego królewicza. Ten ostatni zabierze ją do pałacowych sypialni i będą kontynuować..... W każdym razie ród królewski nie wyginie. 



No super. Też bym tak chciała. T.z.n. przedłużanie rodu już nie do mnie należy.
Lecz chciałabym usnąć sobie, przespać walki o miejsce na ziemi, o idee, o pieniądze i władzę. Niech się inni szarpią, poukładają to wszystko, a ja sobie pośpię. A jak już będzie posprzątane, to niech mnie choćby żaba pocałuje....byle bym nie musiała z ropuchem jakimś iść do łóżka....