wtorek, 2 września 2014

Wstawanie


Spałam lat 7. Dla świętego spokoju i na własne życzenie byłam w letargu. 

Żyłam- nie żyłam w wyimaginowanym świecie, który zwałam sobie - stabilizacją.
Runęłam ,(z mojej stabilizacji), obijając sobie dotkliwie boczki.

Ale z każdego upadku można wstać. Chyba, że się nie chce....
A ja chcę! Bo właśnie poczułam wolność! Bożesz, jaka ja jestem wolna! Cudowne uczucie. I; w mordę jeża; rozwijam skrzydła i drobnymi kroczkami, rozważnie, trochę rozglądając się dookoła, idę do Słońca..... 

9 komentarzy:

  1. jesteś chyba na etapie postaci drugiej.....

    OdpowiedzUsuń
  2. to bylo wczoraj....dzis leze......

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgłaszam się z rewizytą! Przejrzałam wpierw pobieżnie Twoje wpisy - zaintrygowały mnie... Ja się wgłębię - napiszę więcej.
    Zanurzam się, bul,bul,bul :))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, ze ktos tu zajzal (poza Renia, ale ona jest "moja"). Tak wiec stracilam moje blogowe dziewictwo :)......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaglądać będę ci, do których ty zaglądasz. Takie jest "blogowe prawo":)))
      Nie wszyscy zaglądacze zostaną na dłużej ale kilku na pewno.

      Usuń
  5. Niechaj każda droga jaką wybierzesz w tej wolności wiedzie Cię ku słońcu, choć sama nie zawsze w nim będzie skąpana.

    OdpowiedzUsuń
  6. Idź w stronę słońca, to dobra droga.

    OdpowiedzUsuń
  7. Idź w stronę słońca, to dobra droga.

    OdpowiedzUsuń