wtorek, 30 września 2014

Troszkę jesieni dla Reni


Nie udało mi się wkleić jesiennych obrazków do postu Reni. "Tworzę" więc, specjalnie dla mojej siostry ten wpis.


Jesień może być bardzo urokliwa, nawet jak czasem trochę mokra jest.... Spójrz w jej oczy i odpłyń w marzenia. Dopraw zasuszonymi ziołami, dodaj troszkę melanholii i wystaw buzię do południowego słoneczka. Bo to poranne i wieczorne jest już za mgłą i snuje się "babim latem". Zanurz się w lenistwie. A co! Aktywność wszelką można na tę chwilę do szafy schować. Jej się też należy odpoczynek. A co! Niech poleży trochę pomiędzy zwiewnymi, letnimi ciuszkami. A co! Niech nabiera barw i siły.
A ty, wieczorem, rozwiedziona na chwilę z Aktywnością twoją, otul się kocykiem i z lampką wina, zanurz się w akcję kolejnego kryminalnego serialu.
A co!!!


I dodam ci jeszcze tą moją ulubioną jesień.
Buziaki i przytulaki.

niedziela, 28 września 2014

Refleksje przed rozwodowe

Jutro dzień ważny. Idziemy razem do jednego adwokata. Obojgu nam zależy, żeby było szybko, sprawnie i tanio. A więc bez orzekania o winie. 
OK. Ale w związku z tym, mam oczywiście refleksje. Bardzo różne. I sącząc czerwone, hiszpańskie winko z temperamentem - wspominam sobie.....
Bo kiedyś było tak:



Patrzyliśmy sobie "głęboko w oczy" odgadując nasze pragnienia. Zawsze był mój Niebieski D. trochę "kwadratowy" dla mnie.... T.z.n. taki akuratny, mocno na nogach stojący, "wszystko wiedzący", pedantyczny i stabilny..... Teraz widzę, że to ja bardziej w te oczka blado niebieskie patrzyłam...... Zdecydowałam się na życie tutaj, budując moje od zawsze marzenie o sytej stabilizacji. Chyba jednak źle pojętej stabilizacji. Zrezygnowałam z połowy siebie aby było mi dobrze? A było mi dobrze? Dużo tak.....ale...... dużo za ciasno. I ten ból, który zadałam n.p. mojej siostrze próbując się dostosować. Chciałam dobrze. I było fajnie - czasem. W tym "czasem" okresie namalowałam n.p. obraz duży p.t. "Koń w sypialni". I wszystko wiadomo.....



Obraz podarowałam mojemu Żuczkowi i Dzikiemu. Niech ich inspiruje. U mnie jest już nieaktualny...
U mnie "przeminęło z wiatrem". Tylko, a propo's refleksji, że zrezygnowałam dla Niebieskiego z, (być może), mojej wielkiej miłości z poezją jazzem i fantazją na rzecz bezpiecznego i stabilnego życia tutaj - to krew mnie zalewa..... A ten, (być może), prawdziwy przyjaciel został gdzieś na przestrzeni Zakopane-Warszawa-Kraków.....
Sorry, ale po drugiej lampce rozklejam się....
Jak się nie rozkleić, kiedy patrzę na nasze portrety, które kiedyś wisiały buźkami do siebie a teraz tak:



To byłoby na tyle dziś. Idę sobie następną lampkę polać i może jakiś jazz posłuchać....

piątek, 26 września 2014

Pory roku trzy i cztery

Moje wahania nastroju zmieniają się jak to.... jesienią. Z euforii popadam w skrajne "nicmisięniechce". Robię coś - oczywiście leci mi z rąk lub totalny błąd. Postanowiłam więc nic nie robić. Dziś. Poza tym, co muszę......
Wklejam dziś pełne 4 pory roku:



I niepełne, czyli: "wiosnasięnienamalowała"


Polecam się cieplutko.

wtorek, 23 września 2014

Przerywka, czyli wymalowanie.

Na stres najlepsza jest praca. Tak więc łączę sobie robotę z kreatywną pracą.
Pomalowałam i odnowiłam łazienkę. Rurki pomalowane, świerzy kit pod prysznicem, ośmiornica zamalowana, a na jej miejsce przypłynęły dwa wesołe delfinki. 


"Akwarium" zostało bez zmian. No, może trochę odświerzone.


Teraz odpoczywam... co chwilę chodzę siusiu.... No i widzę, że na świerzutko pomalowanym suficie jakiś brzydkie cóś..... Małe, ale chyba powstanie tam słoneczko. Mam jeszcze żółtą farbkę. 
Podobno półwytrawne białe winko jest znakomite do ryb....a więc prost!

piątek, 19 września 2014

W moim mieście jesiennie

Miasto średniej wielkości. Dzielnica w której mieszkam spokojna, trzypiętrowy budynek przeznaczony dla seniorów otoczony domkami z ogródkami. Przestrzeń i uroda tego miejsca motywuje mnie, z jednej strony, do tego, by kontynuować mój sposób na życie; z drugiej zaś, dopadła mnie jesienna melancholia.... Ta negatywna, destrukcyjna. Więc siedzę i kombinuję, (jak łysy koń pod górę), co zrobić, żeby przetrwać tutaj do rozwodu..... 




To są moje fantazje wcześniejsze, gdy jeszcze nie miałam tego mojego miejsca na ziemi.




A tak naprawdę, to powinnam wsiąść na rower, pojechać nad rzekę Roer, gdzie uliczki upstrzone kafejkami, gdzie można usiąść na ławce przy katedrze i (całkiem anonimowo), przyglądać się obcym ludziom..... No właśnie. I tu zaczynają się schody. Spacerują sobie albo się spieszą. Spieszą się pojedynczo. Spacerują dwójkami albo rodzinnie..... A tam właśnie, tych dwoje, około 70-tki... Wstali z innej ławki i trzymając się za ręce, podeszli do wystawy sklepu....
Żałość wgryza mi się w gardło i nie pomaga już świadomość, że inni mają gorzej niż ja..... Widzę co widzę i już. Nie mogę czuć się wolna i szczęśliwa dopóki Niebieski D. plącze się wokół mnie i nadal wydaje rozkazy.... Pragnę tylko, żeby wyniósł się całkiem z mojego życia, z mieszkania, z tego miasta....
Tak więc, próbuję przetrwać do rozwodu..... I przesyłam pocztówkę z Holandii.


czwartek, 11 września 2014

Bunia

Bunia odwiedza czasem moje sny
Ostatnio w srebrnej aureoli była
Uśmiechała się trochę przez łzy
W pastelowym tle się rozmyła....


Bunia to nasza mama. Ten pseudonim wziął się w naszej rodzinie dawno temu, gdy któryś z moich żuczków, "poszedł na skróty" od "babuni".
Sam przydomek reprezentuje wszystko, czym Bunia była. Ciepło, pogodę ducha, prostolinijność. 
Bunia nam się postarzała brzydko. T. z. n. te jej ciepłe rysy wyostrzyły się i odwróciły w kierunku niechęci do świata i ludzi. Demencja wkradła się gdzieś od tyłu, pozostawiając świadomość o sobie. To powoduje złość i strach. 
I obie z siostrą stoimy pod murem i każdego dnia czekamy na rozstrzelanie....
I zadajemy sobie pytanie: jak my się zestarzejemy? Czy będziemy mieć kogoś, kto stanie pod murem  obok nas?....

środa, 10 września 2014

Dwa Światy

Dziś zacznę od obrazka p.t. DWA ŚWIATY.



To właściwie dwa płótna.
Prawa strona to haos ale i piękno; "z motyką na słońce", "z szablą na czołgi" ale też kult tradycji. Bogata i burzliwa historia Polski wywiera piętno na terażniejszość. Tak pozytywne jak i negatywne, (zbyt często, w/g mnie, wykorzystuje się tę historię do osobistych interesów i porachunków w polityce). Ale nie zajmuję się polityką. Mówię tu o uczuciach i odczuciach.
Lewa strona to schludny i poukładany świat. Jasne reguły, przejrzyste niebo nad głową. Jeśli stosujesz się tutaj do istniejących reguł to - żyjesz NORMALNIE. Po prawej trudno o tę normalność.

Jestem gdzieś pośrodku. Moje serce i sentymenty (bliscy), są po prawej. Tęsknię zawsze. Ale gdy jestem tam, dłużej niż tydzień, to wracać chcę już do tej normalności po lewej...... I pomimo osobistych kryzysów, właśnie po lewej, chcę pozostać tutaj. I jedynie wracać wspomnieniami, i wpadać w odwiedziny na trochę na prawo........

wtorek, 9 września 2014

Wiara

       Czytam sobie taką książkę, po niderlandzku, p.t. "Kairos" (imię) i pod podtytułem: ALLEENSTAANDE MOORDENAAR MET KIND ZOEKT VERGEVING. W wolnym tłumaczeniu: >Samotny morderca z dzieckiem szuka wybaczenia<. Napisał Gerrit Stanneveld. Jest to burzliwa autobiografia, opowieść kryminalisty i mordercy. Jako dziecko  odrzucony przez matkę i oddany do domu dziecka, przeszedł tam piekło, które eskalowało później w przestępstwach, napadach, strzelaninach, narkotykach, alkoholizmie, morderstwie i próbami samobójczymi.
Jestem na etapie kolejnej odsiadki Gerrita, tej najdłuższej, w izolatce więzienia-kliniki. Tak jak i w poprzednich więzieniach bardzo dużo czytał i ćwiczył zarówno umysł jak i ciało. Od Grishama do Kanta poprzez setki "pompek" dziennie. Historie wojen i różnych religii, filozofie i dorobek przeróżnych kultur - interesowało go wszystko, bo szukał drogi, przewodnika, do ostatniego celu jaki sobie wytyczył..... Chciał, po odsiadce (w sumie 20 lat), zostać zimnym "killerem" i zlikwidować jednego (lub więcej) polityka w Den Haag. Zafascynowany kulturą dalekiego wschodu zaczął studiować sztukę medytacji. Zainspirowany przez Samurai, którzy bez strachu stawiali na szali swoje życie, by osiągnąć cel. Ale medytacja, którą zaczął uprawiać konsekwentnie i systematycznie, sprawiła, ze jego transformacja idzie w zupełnie innym kierunku..... To ostatnie zdanie jest w czasie terażniejszym, bo nie znam jeszcze końca, choć tytuł sugeruje wiele.
Wklejam tu obrazek: "Mój Jezus". Niby bez sensu i nie na temat, ale....



Mam taką refleksję. Że nie jest ważne w co wierzysz. Czy jesteś katolikiem, muzułmaninem czy buddystą. Jeżeli masz jakiś bogów czy bóstwa to wierz głęboko, bo "wiara czyni cuda"?.... Może nie zawsze w wybranym kierunku, ale zawsze :).
 Akurat jestem ateistką .... ale mam jakieś przeczucia, jakąś dziwną obecność we mnie, nie wiem, może po prostu fajnie jest myśleć, że to tu na tym padole, to nie wszystko.....

niedziela, 7 września 2014

Moje Młode

Mogę sobie polskie literki robić! Co za uciecha!

Tak więc postaram się o normalny tekst. A może póżniej poprawie poprzednie.
         
        Ale wracając do tematu, to "moje młode" stały się zbyt szybko byczkami, które już dawno wybrały swoje dróżki. Na początek wklejam fragment obrazka p.t. "Mężczyżni mojego życia". Może przy jakiejś okazji pokaże go w całości ...ale teraz tylko ja i moje żuczki.



Pierworodny (1976), ten z lokami, nie zapowiadał się na artystę. W momencie gdy jego tato przygotowywał się do wyszykowania swojego następcy w informatyce - okazało się, że chłopie ma talent plastyczny. Po "plastyku" w Katowicach, przyszła kolej na "Akademie Śtuk Przepięknych" w Poznaniu, gdzie zajął się rzeżbą i performersem. Czyli łączenie pasji, wyobrażni z ciężką fizyczną pracą. Ale, jak na artystę przystało, miewał też inne pasje :)






"Rzeżbić" zaczął bardzo wcześnie :))) A to gitara, a to dziewczyna ale prawdziwą pasją była i jest dla niego prawdziwa rzeżba. No i programowanie.



Ten obrazek był prezentem ślubnym. Ale to całkiem inna historia.

Młodszy (1983), Ma zawsze wiele pasji. Ale dwie wielkie miłości. To fotografika i filmowanie; oraz jego wspaniała partnerka, kobieta, która dzieli z nim pasje.
Na poparcie mych słów polecam:   https://polakpotrafi.pl/projekt/slavdom?utm_source=projects
A kiedyś było tak:

Albo tak:

Lub tak:

Lecz zawsze, zawsze jest tak:


Jego pasje, jego muza i ich pasje.

I przyznaję się bez bicia, że dumna jestem z moich żuczków. Nie mieli łatwo pokończyć studiów i iść drogami, które sobie wybrali. Ich wędrówka dopiero się zaczęła, jeszcze robią błedy, plączą kroczki, ale podziwiam za konsekwencje.

sobota, 6 września 2014

Pajęczyna

Śniło mi się kiedyś, że śpię sobie.... :), na boczku prawym, buzią do ściany. Śniły mi się miłe, ładne obrazki z przeszłości i jakieś marzenia, które nie do końca się ziściły. To było nawet przyjemne i kolorowe do pewnego momentu.... Nagle poczułam zimno od pleców i (w tym śnie), zaczęła mnie oblepiać pajęczyna. Robiło się coraz bardziej szaro, burawo i zimno-lepko.... Wlazła pajęczyna do mojego snu i zaczęła się tam rządzić po swojemu. Myślę sobie, (we śnie), wypad mi stąd i... oddaj mi kołdrę.... Obudziłam się. Kołdra na podłodze i wyłączony kaloryfer. I inspiracja do obrazka p.t. "PAJĘCZYNA".



Oczywiście o szarości i ponure ciemności trudno u mnie... jeśli chodzi o malowanie. Ale jest pajęczyna, która zawiera bardzo wiele z tamtego okresu.
Otwarte serce, ludzie, (byli i są ważni dla mnie), mój kot, domek z ogródkiem i trochę luksusowych wakacji, jak również księżyc, który jest zawsze rozczarowaniem.
Dziś postanowiłam spać jak niemowlę syte i czyściutkie. Może pójdę na długi spacer przed snem?

P.S. Właśnie zadzwonił mój były D. Niebieski, który zapowiedział się na jutro (w samo południe), odebrać swoją pocztę... Tak więc postanowienie o śnie niemowlęcym prysło. Już mi nawet spacer nie pomoże :(

wtorek, 2 września 2014

Wstawanie


Spałam lat 7. Dla świętego spokoju i na własne życzenie byłam w letargu. 

Żyłam- nie żyłam w wyimaginowanym świecie, który zwałam sobie - stabilizacją.
Runęłam ,(z mojej stabilizacji), obijając sobie dotkliwie boczki.

Ale z każdego upadku można wstać. Chyba, że się nie chce....
A ja chcę! Bo właśnie poczułam wolność! Bożesz, jaka ja jestem wolna! Cudowne uczucie. I; w mordę jeża; rozwijam skrzydła i drobnymi kroczkami, rozważnie, trochę rozglądając się dookoła, idę do Słońca.....