niedziela, 31 sierpnia 2014

Cofanie czasu

To również tytuł obrazka, który namalowałam kiedyś zainspirowana filmem "Jańcio Wodnik" z Pieczką w roli głównej.



Jak zwykle: fatalne zdjęcie. Ale chodzi o idee. 
Jańcio Wodnik, trochę czarodziej, uzdrowiciel i człowiek o wielkim sercu. Uległ podszeptom Złego, Arogancji i Negatywnej Radości Życia. Zaniedbał przez to swoich najbliższych. Czyli ostro narozrabiał i gdy stracił wszystko i sam został oszukany - wrócił do żony, synka (z różkami, kopytkami i ogonkiem...), i postanowił cofnąć czas. Siedział tak przed chałupą i cofał.... Mijały pory roku, obrósł mchem, pajęczyną, wykluły się nowe pokolenia....
 Konkluzja: czasu nie da się cofnąć. Należy wyrwać nogi z omszałych butów i pobiec naprzód. Zostawić za sobą pomyłki, fałsz i niedomówienia. Usiąść z bliskimi przy stole i wziąć synka na kolana. Zaakceptować to co jest teraz. I już patrzeć tylko do przodu. Bo czasu nie da się cofnąć...

piątek, 22 sierpnia 2014

Odnowa

Po "zaczynaniu" następuje "odnowa". Logiczne właściwie. 
Zaczęłam nie tylko od nowej fryzury, kosmetyczki i schudnięcia, (stresowy brak apetytu). Kontynuuje poprzez remont mojego ukochanego miejsca na ziemi. Oczywiście jeszcze nie skończyłam. Przemalowałam czerwone ściany w pokoju gościnnym na kremowe w ciepłym odcieniu waniliowego budyniu. (czerwony był właściwie taki "przegryziony", trochę w terakota). Wymyłam okna, zawiesiłam lekkie, powiewne firanki i ..... liże rany..... T. z. n. piluję połamane paznokcie i smaruję naproksenem bolące raczki, bioderka i inne kosteczki moje. Ale frajdę mam przednia. Czysto, przestronnie. Moje rasowe antyki nabrały innego, lekkiego wyrazu. Mam naturalnie, dalsze plany w związku z odnawianiem. To taka terapia. Żeby nie siedzieć i nie kombinować "jak łysy koń pod gore". Bezczynność potrafi zabić. Tak gdzieś kiedyś wyczytałam.....
Mam tez plan na moje dalsze życie. Ale wszystko w swoim czasie. W moim tempie, (nigdy nie było ono za szybkie), ale za to dokładnie i konsekwentnie. 
To, ze gdzieś tam jestem kawałkiem artystki, nie znaczy, ze mam popaść w haos i depresje po kolejnej życiowej katastrofie. 
Wiem co to depresja (z autopsji) i postanowiłam sobie, że już NIKT, NIGDY nie będzie mi mówił co i jak mam robić. Jestem duża. A i rozumki pozjadałam z różnych misek. 
I tu wklejam kolejny obrazek mój p.t. OBROŻA. Tez symboliczny. Ale tak mam teraz :). 







Obroża albo SMYCZ. Smycz z obrożą? Nieistotne. Tak czy tak jestem ponad to...




poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Zaczynanie

Mam z tym problem. Organizuje moje życie nanowo. Zaczynam po raz czwarty. W wieku 60-ciu lat. Z balastem olbrzymim. Takim, który może  przerosnąć silnego faceta. A jam tylko krucha kobitka, której właśnie zawalił się świat, budowany sumiennie przez 7 lat.

Na ten kolejny początek, wklejam tutaj namalowany przeze mnie, bodajże po drugim zaczynaniu, obrazek p.t. DROGA. 
Zdjęcie jest fatalne, zrobione przed chwila spontanicznie, za co przepraszam ewentualnych odbiorców. Mam nadzieje, ze uda mi się odzyskać kiedyś moje portfolio, które "zniknęło" wraz z kompem i moim byłym Niebieskim D.








Tam są moje marzenia, zasoby, (być może jakieś talenty), schowane w plecaku i walizce, a parasol może zawsze się przydać.... Coś tam zostaje za mną, jakieś wizje nad głowa, przede mną schody, kamienie i góry. Ale zdeptane wiezienia nie straszą już tak bardzo, a puste pola to niewiadoma, to po prostu nadzieja...